
http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/932576,zurawski-vel-grajewski-ukraincy-musza-sami-zmierzyc-sie-ze-zbrodniami-upa,id,t.html
Deklaracja jest utrzymana w tonie pojednawczym, uznaje jednocześnie fakt historyczny, jakim była ta zbrodnia. Hierarchowie unikali sformułowania o ludobójstwie, które miało miejsce w 1943 roku na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Jak myślę, wynikało to z ich woli podpisania tej deklaracji wspólnie, a nie każdy z osobna. Sądzę, że zadaniem Kościołów jest promowanie pojednania, a nie dążenie do zaostrzenia konfrontacji na tematy historyczne. Z punktu widzenia moralnego, jak i woli pojednania słowa arcybiskupa Światosława Szewczuka są dla mnie satysfakcjonujące. Natomiast dla osób, które bezpośrednio przeżyły te wydarzenia, nie będą.
Ludziom zabrakło słowa "ludobójstwo"?
To odświeżałoby konflikt...
Jakkolwiek niewątpliwie było to ludobójstwo, to obecnie zadaniem duchownych jest przecież wytworzenie atmosfery, która będzie sprzyjała wygaszeniu nienawiści w obu narodach, która pewnie jest bardziej zjawiskiem pokoleniowym niż ogólnonarodowym. W obu narodach są środowiska, które chciałyby, by cała racja była po jednej stronie. To akurat jest sytuacja, w której fakt ludobójstwa i dysproporcja ofiar po obu stronach jest oczywista. Myślę, że wśród Polaków nie ma głębszych podziałów co do tego, co się w rzeczywistości wydarzyło, czyli że było to ludobójstwo. W przypadku Ukrainy wiedza o tych wydarzeniach jest ograniczona do jej części zachodniej. Na wschodniej Ukrainie, wyjąwszy ekspertów, nie istnieje świadomość, że coś takiego miało miejsce. Zatem w pamięci obu narodów są to rzeczy nierównoważne z uwagi na skalę tragedii, jak i różnice w upowszechnieniu wiedzy na ten temat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz