WOŁYŃ 1943 – ROZLICZENIE
Materiały przeglądowej konferencji naukowej „W 65. rocznicę eksterminacji ludności
polskiej na Kresach Wschodnich dokonanej przez nacjonalistów ukraińskich”,
Warszawa 10 lipca 2008
Panel dyskusyjny:
W rocznicę „rzezi wołyńskiej” – postulaty badawcze
Wypowiedź Pawła Wieczorkiewicza
http://www.zbrodniawolynska.pl/__data/assets/pdf_file/0005/3983/Wolyn-1943-rozliczenie-Konferencja-IPN.pdf
Nie sposób się nie przychylić do tego, co przed chwilą powiedział ks. Isakowicz-Zaleski. Tylko jedna uwaga: nie mówmy o niemieckim „faszyzmie” (to taki PRL-owski eufemizm), tylko o „nazizmie”, faszyzm był włoski.Proszę państwa, historyk powinien rozumieć. Czy rozumieć to znaczy wybaczać? A czy wybaczać to znaczy zapomnieć? Tutaj odwołam się do listu kardynała Wyszyńskiego, który komentując sławne orędzie biskupów polskich do biskupów niemieckich, niewłaściwie zresztą zrozumiane i źle przyjęte przez odbiorców, pisał w liście prywatnym, że przebaczenie zawarte w tym dokumencie nie oznacza zapomnienia.
Ja nie chcę się wypowiadać na temat wybaczania, bo myślę, że jest ono sprawą bardzo indywidualną i należy przede wszystkim do tych, którzy byli świadkami, uczestnikami wydarzeń,
natomiast chcę się odnieść do pamięci, bo to jest zadanie historyka. Historyk nie może bez emocji mówić i myśleć o tych wydarzeniach, które miały miejsce na Wołyniu. To rzeczywiście jedna z największych zbrodni w historii XX wieku, po ludobójstwie Ormian i obok ludobójstwa Żydów. Myślę, że i Ormianie, którzy potrafi li dochodzić praw i mścić krzywdy po 60–70 latach, i Żydzi, którzy też potrafi ą upominać się do dzisiaj niezwykle twardo o rozprawę z krzywdzicielami i mordercami, ze zbrodniarzami, powinni być pewnego rodzaju wzorem, jak w tych sprawach należy postępować. Ja nie wierzę w fałszywe pojednanie. Uważam, że w obecnej chwili
interes geopolityczny Ukrainy i Polski wymaga wspólnego działania, to są dwa bardzo bliskie narody, które powinny być razem. Ale to nie znaczy, że te narody mają stworzyć jakąś wspólną
sielankową historię, bo to nie była sielankowa historia. To była historia okrutna, krwawa i zbrodnicza. Całkowicie muszę przychylić się do wygłoszonych tutaj zdań, które w bardzo mocnych
słowach osądzały UPA. Była to organizacja zbrodnicza, to nie ulega najmniejszej wątpliwości. Walczyła o niepodległość Ukrainy, ale posługiwała się metodami, które cywilizowana ludzkość
uznaje za metody ludobójcze i zbrodnicze. To są fakty, a z faktami nie ma sensu dyskutować. Z drugiej strony można zrozumieć – ja byłbym skłonny zrozumieć, ale nie wybaczyć – że do tej tradycji niektóre środowiska polityczne współczesnej Ukrainy się odwołują, oczywiście nie wszystkie, to jest głównie Małopolska Wschodnia, w Kijowie i Charkowie już nie.
Nasi politycy i publicyści boją się, że powiedzenie prawdy o ludobójstwie dokonanym przez Ukraińców na Polakach w czasie II wojny światowej zaciąży na stosunkach polsko-ukraińskich
w sposób decydujący. To jest przesadny strach, uwłaczający w jakimś sensie pamięci ofi ar. Nasza klasa polityczna zachowała się niegodnie w okresie ostatnich 20 lat, tak jak fatalnie zachowały
się władze państwa podziemnego wobec polskich Kresów Wschodnich. Przypomnę, że ludność polska nie została wspomożona, tak jak mogła być, przez Armię Krajową. To jest wielki cień na historii tej organizacji i warto sobie z tego zdawać sprawę, trzeba o tym pisać, trzeba przypominać, że w imię wyższych celów politycznych, które okazały się całkowicie nierealne – myślę głównie o akcji „Burza” – zrezygnowano z możliwości skutecznej obrony polskiej ludności na
Kresach Południowo-Wschodnich. Nie potrafi ono też porozumieć się z Ukraińcami, tutaj wina leżała oczywiście po obu stronach, ta sprawa też wymagałaby jakiejś uwagi.
Pan profesor Żaryn wzywał tutaj do stawiania pytań badawczych. Mnie się wydaje, że po palecie tematów, które już padły, warto się zastanowić nad sprawą, o której mówił jeden z przywódców nacjonalistów ukraińskich, ale innej orientacji niż Stefan Bandera – Maksym Borowec.
Pisał on mianowicie, że nie Polacy są głównym wrogiem Ukraińców w czasie II wojny światowej, lecz Rosjanie, Związek Sowiecki. Niewątpliwie polityka narodowościowa władz II Rzeczypospolitej na Kresach Wschodnich była polityką złą, trudno oceniać ją pozytywnie. Ale warto zastanowić się nad takim studium porównawczym: losy ludności ukraińskiej w Związku Sowieckim i w Polsce w okresie międzywojennym. To porównanie da bardzo jednoznaczny opis.
Sprawa druga: warto dotrzeć do archiwów moskiewskich i zobaczyć, jak problem polsko-ukraiński wygląda w meldunkach sowieckich oddziałów partyzanckich działających na tym terenie.
To była trzecia strona, która w tym konfl ikcie brała dość czynny udział, w wielu sytuacjach ów konfl ikt podżegała. I ostatnia sprawa: wizerunek przywódców OUN i UPA. Co to byli za ludzie,
co nimi powodowało? Wielu z nich wywodziło się spośród kleru greckokatolickiego czy ze środowisk nauczycielskich. Dlaczego? To jest podstawowe pytanie. Spróbujmy zrozumieć, to nie
znaczy: wybaczajmy, ale na pewno – nie zapominajmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz