11 lipca 1943 roku Aniela Sławińska i Włodzimierz Sławosz Dębski, zamknięci w parafialnym kościele w Kisielinie, wraz z innymi mieszkańcami miasteczka przez kilkanaście godzin odpierali ataki oblegających ich oddziałów Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA). Obronili się. Tego dnia upowcy zamordowali jednak 86 innych mieszkańców Kisielina. 60 lat później Aniela Dębska z synem Krzesimirem i ekipą filmową Agnieszki Arnold pojechali na Wołyń, aby szukać świadków tamtych wydarzeń. Podróż ta była dla nich wstrząsem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wołyńskie Włodzimierz Wołyński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wołyńskie Włodzimierz Wołyński. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 5 lipca 2026
Stasin (d. Kałusów), gmina Grzybowica – duża grupa upowców spędziła mieszkańców do dwóch stodół i rozstrzelała 105 osób. (11.07.1943)
Stasin, kolonia w gminie Grzybowica. Władysław Drożdżowski, cudem ocalały z rzezi kolonii, dokonanej przez UPA 11 lipca 1943 r. Lewa część twarzy zniekształcona wskutek obrażeń. Zdjęcie powojenne. Ze zbiorów W. i E. Siemaszków.
WSPOMNIENIA HELENY WÓJTOWICZ Z D. KARBOWIAK Z OSADY BUDKI KOHYLEŃSKIE W POW. WŁODZIMIERZ WOŁYŃSKI NA WOŁYNIU 1930 – 1944
http://www.warszawa.lasy.gov.pl/web/rdlp_krosno/martyl
12. 06. 2011 r. Glasow Scotland
Sławomir Tomasz Roch rycerzniebieski@wp.pl „[...] jak zwykle dyskutowaliśmy o tej niełatwej, naszej sytuacji i pamiętam z tamtych dni, następującą historię, którą opowiadali, albo moi rodzice, może rodzeństwo, a może jeden z naszych gości, w każdym razie, było to tak: „W każdej wsi ukraińskiej, gdzie była wdowa, otrzymała polecenie, aby upiec siedem chlebów, a następnie roznieść do siedmiu wiosek, do domów, gdzie także mieszkały ukraińskie wdowy, a one znowu piekły i roznosiły dalej tak samo, jak te pierwsze. Potem zrodziło się w naszej polskiej społeczności słynne powiedzenie: ‘Gdzie piekli, tam siekli!’”. W opinii mojej rodziny, to roznoszenie pieczonych bochenków chleba, było znakiem rozpoznawczym do mordowania polskiej ludności, zresztą nie tylko my tak sądziliśmy, ale ogół naszych wołyńskich rodaków. [...]” Helena Wójtowicz ps. „Dama” |
Fragmenty relacji braci Antoniego i Zygmunta Teterczówa o rzezi kolonii Sądowa w powiecie włodzimierskim
WSPOMNIENIA JANINY TOPOLANEK Z D. RUSIECKA Z KOLONII TERESIN W POW. WŁODZIMIERZ WOŁYŃSKI
Witam i serdecznie pozdrawiam z Glasgow z pięknej Szkocji. Gorąco polecam wielkopostnej lekturze Wspomnienia pani Janiny Topolanek z d. Rusiecka z kolonii Teresin na Wołyniu. Jest to przepiękne świadectwo życia, modlitwy i Ofiary polskiej społeczności Kresowej, podczas ostatniej II wojny światowej. Zarazem proszę o opublikowanie tych Wspomnień w internecie, tak aby możliwie największa liczba Rodaków w Polsce i na świecie, ujrzała prawdę o tamtych dniach dramatu i chwały Męczenników.
WSPOMNIENIA BOLESŁAWA SAWA Z KOLONII LUDMIŁPOL W POW. WŁODZIMIERZ WOŁ.
http://wolyn.org/index.php/wolyn-wola-o-prawde/668-wspomnienia-bolesawa-sawa-z-kolonii-ludmipol-w-pow-wodzimierz-wo.html
Czerwone noce na Wołyniu na zawsze pozostaną symbolem męczeństwa polskich rodzin kresowych. Od 70 lat kolejne pokolenia Polaków, wciąż stawiają sobie te same pytania, jak to możliwe, że normalni ludzie niemal z dnia na dzień, masowo zamieniali się w pijanych siekierników. Naturalne prawo do obrony własnej, mobilizowało najodważniejszych Polaków do podjęcia działań, przewaga banderowców w tamtych dniach, była jednak miażdżąca, a ponad tym wszystkim złowrogo trzepotała się swastyka. Wybaczyć trzeba, ale zapomnieć tego ludobójstwa niepodobna. Dziś Kresowianie wytrwale walczą o pamięć dla Tych wszystkich, którzy tam na Kresach pozostali, już na wieczną wartę. Wspomnienia pana Bolesława Sawa są jeszcze jednym, dobrym ziarnem, rzuconym na glebę naszych serc. Otóż przyjdą nowi ludzie, sercem zdolnym objąć świat i czas, w tych dniach wyrośnie nowy las, a od Męczenników Wołynia i Kresów, uderzy wtenczas jaśniejszy blask.
Tyle tytułem wprowadzenia.
Sławomir Tomasz Roch
WSPOMNIENIA KAZIMIERZA I ANTONINY SIDOROWICZ
WSPOMNIENIA KAZIMIERZA I ANTONINY SIDOROWICZ
Wpisany przez Sławomir Tomasz Roch
Sobota, 19 Czerwiec 2010 16:24
01. 05. 2003 r. Zamość
Rok różańca świętego Święto św. Józefa Rzemieślnika
„Naszym ogromnym pragnieniem jest, aby jeśli to będzie tylko w przyszłości możliwe, przenieść szczątki naszych Rodziców oraz Sióstr i Ich najbliższych z rodzin na poświęconą ziemię, na katolicki cmentarz.” Kazimierz i Antonina Sidorowicz
Wpisany przez Sławomir Tomasz Roch
Sobota, 19 Czerwiec 2010 16:24
01. 05. 2003 r. Zamość
Rok różańca świętego Święto św. Józefa Rzemieślnika
„Naszym ogromnym pragnieniem jest, aby jeśli to będzie tylko w przyszłości możliwe, przenieść szczątki naszych Rodziców oraz Sióstr i Ich najbliższych z rodzin na poświęconą ziemię, na katolicki cmentarz.” Kazimierz i Antonina Sidorowicz
Ewa Siemaszko: Zbrodnie przed ołtarzem
Kisielin 11 lipca 1943 roku. Obraz namalowany
przez obrońcę Włodzimierza Sławosza Dębskiego.
WSPOMNIENIA LEOKADII MICHALUK Z D. POŁUDNIEWSKA Z KOLONII JASIONÓWKA W POW. WŁODZIMIERZ
WSPOMNIENIA LEOKADII MICHALUK
11.
07. 2010 r. Glasgow Scotland
67 rocznica „Krwawej Niedzieli” na
Wołyniu
Sławomir Tomasz Roch
rycerzniebieski@wp.pl
„ [...] Pewnego
razu gdy prowadził nasz nauczyciel, a my szliśmy dwójkami, trzymając się za
rączki, jednolicie, pięknie na granatowo poubierani, była piękna pogoda, a my
głośno, radośnie śpiewaliśmy do marszu naszą ulubioną piosenkę o dzielnym płk. Kuli – Lisie, który swoje życie złożył na ołtarzu
Ojczyzny. Właśnie przechodziliśmy przez jakąś miejscowość, nawet chyba tam
gdzie stała wspomniana już wcześniej Figura i widzieliśmy jak wielu ludzi
wychodziło do drogi z domów i z wyraźną sympatią przysłuchiwało się nam
dzieciom. Na pewno ich serca napełniały się w tym momencie radością i dumą, bo
przecież stanowiliśmy zastępy przyszłej, nowej Polski. Nagle z opłotków jednego
domu wyszedł zapłakany człowiek, starszy pan, bardzo poruszony i porosił
naszego nauczyciela, aby tej pieśni w tym momencie nie śpiewać. Przedstawił się
następnie uprzejmie jako ojciec naszego bohatera płk. Lisa – Kuli. Nauczyciel
uszanował tę prośbę tak miłego gościa i dalej szliśmy przez chwilę w milczeniu.
Nie pamiętam, abym wtedy o czymś mówiła, do dziś wspominam to bardzo miło.[...]
” . Leokadia Michaluk z d. Południewska
07. 2010 r. Glasgow Scotland
67 rocznica „Krwawej Niedzieli” na
Wołyniu
Sławomir Tomasz Roch
rycerzniebieski@wp.pl
„ [...] Pewnego
razu gdy prowadził nasz nauczyciel, a my szliśmy dwójkami, trzymając się za
rączki, jednolicie, pięknie na granatowo poubierani, była piękna pogoda, a my
głośno, radośnie śpiewaliśmy do marszu naszą ulubioną piosenkę o dzielnym płk. Kuli – Lisie, który swoje życie złożył na ołtarzu
Ojczyzny. Właśnie przechodziliśmy przez jakąś miejscowość, nawet chyba tam
gdzie stała wspomniana już wcześniej Figura i widzieliśmy jak wielu ludzi
wychodziło do drogi z domów i z wyraźną sympatią przysłuchiwało się nam
dzieciom. Na pewno ich serca napełniały się w tym momencie radością i dumą, bo
przecież stanowiliśmy zastępy przyszłej, nowej Polski. Nagle z opłotków jednego
domu wyszedł zapłakany człowiek, starszy pan, bardzo poruszony i porosił
naszego nauczyciela, aby tej pieśni w tym momencie nie śpiewać. Przedstawił się
następnie uprzejmie jako ojciec naszego bohatera płk. Lisa – Kuli. Nauczyciel
uszanował tę prośbę tak miłego gościa i dalej szliśmy przez chwilę w milczeniu.
Nie pamiętam, abym wtedy o czymś mówiła, do dziś wspominam to bardzo miło.[...]
” . Leokadia Michaluk z d. Południewska
Żdżary Duże, gmina Grzybowica – 11 lipca 1943 r. upowcy i miejscowi Ukraińcy zamordowali nieustaloną liczbę Polaków
Włodzimierz Wołyński, lipiec 1943 r. Dwaj chłopcy-sieroty z gminy Grzybowica, ocaleli podczas rzezi ludności polskiej 11-12 lipca 1943 r. Zaopiekował się nimi ppor. Jan Kubalski "Grot" z komendy obwodu AK "Włodzimierz". Ze zbiorów W. i E. Siemaszków.
Subskrybuj:
Posty (Atom)