11.
07. 2010 r. Glasgow   Scotland

67 rocznica „Krwawej Niedzieli” na
Wołyniu

Sławomir Tomasz Roch
rycerzniebieski@wp.pl
„ [...] Pewnego
razu gdy prowadził nasz nauczyciel, a my szliśmy dwójkami, trzymając się za
rączki, jednolicie, pięknie na granatowo poubierani, była piękna pogoda, a my
głośno, radośnie śpiewaliśmy do marszu naszą ulubioną piosenkę o dzielnym płk.  Kuli – Lisie, który swoje życie złożył na ołtarzu
Ojczyzny. Właśnie przechodziliśmy przez jakąś miejscowość, nawet chyba tam
gdzie stała wspomniana już wcześniej Figura i widzieliśmy jak wielu ludzi
wychodziło do drogi z domów i z wyraźną sympatią przysłuchiwało się nam
dzieciom. Na pewno ich serca napełniały się w tym momencie radością i dumą, bo
przecież stanowiliśmy zastępy przyszłej, nowej Polski. Nagle z opłotków jednego
domu wyszedł zapłakany człowiek, starszy pan, bardzo poruszony i porosił
naszego nauczyciela, aby tej pieśni w tym momencie nie śpiewać. Przedstawił się
następnie uprzejmie jako ojciec naszego bohatera płk. Lisa – Kuli. Nauczyciel
uszanował tę prośbę tak miłego gościa i dalej szliśmy przez chwilę w milczeniu.
Nie pamiętam, abym wtedy o czymś mówiła, do dziś wspominam to bardzo miło.[...]
” .  Leokadia Michaluk z d. Południewska