wtorek, 28 grudnia 2021

Relacja Tekli Zagrobelnej

"Urodziłam się jako Rusinka we wsi Kurniki Szlachcinieckie gmina Łozowa. (...) Nie było różnic: czy Polak czy Rusin – wszyscy swoi. Los tak chciał, że spotkałam na swojej drodze Polaka. (...) Rodzice męża przyjęli mnie bardzo życzliwie. (...) Nikt nie przeszkadzał mi być Rusinką. Modliłam się w swoim języku, jak mnie matka nauczyła. Na nabożeństwa chodziłam do kościoła, gdyż we wsi nie było cerkwi. Zaczęłam powtarzać pacierz po polsku. Wszak to ten sam Bóg (...) W domu, jak wszyscy Polacy w Łozowej, mówiliśmy po rusku. W święta ruskie, poza obrządkiem inwentarza i zajęciem przy kuchni, powstrzymywałam się od wykonywania innych prac. W ruskie Boże Narodzenie i Jordan czynili to samo mąż i jego rodzice.
(...)
Minęło 54 lata. Śmierć córeczki przebolałam, zwyrodniałym mordercom przebaczyłam – ale zapomnieć nie mogę. Mam żal do całego świata. Czyż wielomilionowy naród o europejskiej kulturze, wierzący w Boga, do uzyskania niepodległości, żeby powstała Samostijna Ukraina, musiał zgasić dopiero rozwijające się życie czteroletniego dziecka? Czy ono stało im na przeszkodzie? Tego pojąć nie mogę, a żal swój oraz ból zabiorę do grobu." (świadek Tekla Zagrobelna, Łozowa, Tarnopolskie)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz