
Aleksander
Sosnowski był nauczycielem w miejscowości Zawadka
w województwie stanisławowskim. W czasie wojny przez
półtora roku ukrywał na strychu w swoim domu dwie Żydówki:
Ucię Fuks i Cunię Fuchs. Za pomoc spotkała go najcięższa
kara – śmierć.
Aleksander
Sosnowski urodził się w 1880 roku w Budzanowie koło
Tarnopola. Pochodził z rodziny ziemiańskiej. Po śmierci
matki, Klementyny z Lubienieckich, wychowywał się u wujka
w miejscowości Ladzkie Szlacheckie w okolicach
Stanisławowa.
Aleksander
wraz z żoną Eugenią (z domu Hiwel) pracowali jako nauczyciele
w Zawadce (powiat Kałusz), niewielkiej miejscowości,
zamieszkiwanej w znacznej mierze przez ludność ukraińską.
Sosnowscy mieli cztery córki: Jadwigę, Mieczysławę, Marię oraz
Antoninę. W czasie II wojny światowej Aleksander Sosnowski
pełnił funkcję kierownika szkoły powszechnej w Zawadce.
W tej szkole pracowały również dwie nauczycielki żydowskie
– Ucia Fuks, córka miejscowego karczmarza Fiszla Fuksa, oraz
jej kuzynka, Cunia Fuchs.
Po
inwazji III Rzeszy na ZSRR i wkroczeniu wojsk niemieckich na
teren Małopolski Wschodniej to właśnie Ucia wraz ze swoją kuzynką
Cunią zjawiły się pewnej nocy na progu szkoły w Zawadce.
Żydówki szukały schronienia. Sosnowscy udzieli im pomocy i ukryli
je na strychu w sianie.
Wówczas
w okolicy dość aktywnie działały grupy ukraińskich
partyzantów. Aleksander Sosnowski miał otrzymać wiadomość
o grożącym mu niebezpieczeństwie i planowanym ataku na
jego dom – azyl dwóch ukrywających się Żydówek. Niemniej
Sosnowski nie przyjmował do siebie myśli o realnym zagrożeniu.
Ufał m.in., że od napaści uchroni go choćby status
miejscowego nauczyciela: część żołnierzy UPA to byli jego
uczniowie. „Na posterunku” pozostał sam wraz z najmłodszą
córką, siedemnastoletnią Tosią. W 1943 roku żona bowiem
wraz z Mieczysławą i Marią wyjechały do Jadwigi,
najstarszej córki, pomóc jej w opiece nad małymi dziećmi
(Jadwiga mieszkała i pracowała wówczas w Iwoniczu-Zdroju
koło Krosna).
Niestety,
jak się okazało, nic nie zdołało powstrzymać ukraińskich
partyzantów. W nocy z 23 na 24 lutego 1944 roku wtargnęli
do domu Sosnowskich i zamordowali wszystkich: Aleksandra, Tosię
i oczywiście dwie Żydówki: Cunię i Ucię. Do dziś nie
udało się ustalić, gdzie znajdują się ciała ofiar.
Tekst
napisany na podstawie noty autorstwa Władysława Wojtynkiewicza,
zięcia Aleksandra Sosnowskiego, oraz relacji Jana Gromka, wnuka
Sprawiedliwego.
Marzena
Szugiero, Warszawa, 9 marca 2011
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz