Ironiczny
uśmiech, który nie schodził z ust przez cały czas emisji
programu, jest najlepszą ilustracją do tego, jaki jest stosunek
niektórych środowisk ukraińskich do tragedii setek tysięcy
Polaków i Żydów.
Mieczysław
Samborski
Leżajsk
12 VII 2013 r.
Sz.
Pan
Piotr
Tyma
Przewodniczący
Związku
Ukraińców w Polsce
Szanowny
Panie,
Kieruję
te słowa do Pana z okazji udziału pańskiego w wydarzeniach
upamiętniających ludobójstwo Polaków z rąk nacjonalistów
ukraińskich, pardon –
z rąk Ukraińców (według Wołodymyra Wjatrowycza) dokonanego na
Wołyniu i Polesiu w 1943 r. Miałem okazję widzieć Pana dwukrotnie
w telewizji publicznej. Najpierw w dniu 10 VII w dyskusji w TVP w
godzinach nocnych (prowadzący – P. Kraśko) i w programie TV
Historia wyemitowanym w dniu 11 VII tegoż roku w godzinach
wieczornych (prowadzący red. Maciej Zakrocki). Niestety, na ten
program „trafiłem” dopiero w połowie jego trwania (i moje uwagi
dotyczą tylko tej części).
Nim
przejdę do meritum sprawy chciałbym zapytać się Pana – jak
bawił się Pan? jak udał się Panu ten swojego rodzaju piknik? Ta
rozbawiona twarz, ten uśmiech radości a zarazem politowania,
lekceważenia czy wręcz pogardy na zawsze zostanie zapamiętany
przez telewidzów, przez rodziny pomordowanych. Czy siedzenie,
ostentacyjne, tyłem do jednego z dyskutantów, to Pana norma
kulturalna i osobista? Czy to jest tradycją ukraińską
cieszyć się w takim dniu, tak czci się na Ukrainie takie doniosłe
wydarzenia, chwile pamięci po pomordowanych?
Wypowiedzi
Pańskie w obu programach były skandaliczne i jakże odbiegające,
chociażby od wypowiedzi i powagi sytuacji prof. Snydera i Portnowa.
O ile, w programie red. Kraśki dyskutanci zajmowali się
niehistoryczną analizą ludobójstwa Polaków na Wołyniu, to w
części programu red. Zakrockiego oglądanego przeze mnie powiedział
Pan tak wiele nieprawd i fałszował Pan historię, iż sam
zastanawiałem się, dlaczego nie ma zdecydowanych ripost polskich
uczestników tego spektaklu. Ale trzy rzeczy wymagają zdecydowanej
reakcji. Ale po kolei:
1.
Znowu (jako jeden z Ukraińców) wygłosił Pan tezę, iż
gdy policjanci ukraińscyprzeszli do lasu, to w ich
miejsce przyszli polscy, którzy mordowali Ukraińców. I nieważne
jest, że pod dowództwem niemieckim – ważne, iż mordowani
identyfikowali ich jako Polaków.
Otóż
wychodzi Pan z teorii, iż sto razy powtarzane kłamstwo z czasem
staje się prawdą. To w takim razie przypominam, iż w okręgu RKU
Wołyń i Podole służyło 11870 policjantów ukraińskich oraz na
tym terenie przebywało w różnych okresach sześć niemieckich
Schutzmannschaft Bataillons, w których służyło do 3 tys.
Ukraińców. Razem dawało to 14870 Ukraińców w niemieckich
formacjach. Gdy do lasu przeszło w okresie marzec-czerwiec 1943 r.
do 1500 policjantów lub szucmanów, to pozostało jeszcze 13370
Ukraińców w tych formacjach. Niemcy zaczęli przyjmować
Polaków do policji od czerwca 1943 r. Nie ma
danych archiwalnych i historycznych ilu ich znalazło się tam.
Załóżmy, iż było ich 1500, a więc równoważna liczba. Do tego
dochodzi 583 volksdeutschów i Polaków z Schutzmannschaft Bataillons
nr 202 (który przyszedł z Białorusi!) i daje to teoretyczną
liczbę ok. 2083 volksdeutschów i Polaków w tej formacji. Z tego
wyliczenia wynika, iż w rozpatrywanym okresie w policji i
batalionach schuma służyło 13370 Ukraińców i 2083 Polaków.
Ponawiam pytanie – czy będąc pod wspólnym dowództwem
prawie siedmiokrotnie mniej Polaków mogło dokonać większych
zbrodni niż policjanci ukraińscy. Mnie wydaje się, iż
nie! I nie zmieni tego układu dodanie 320 Polaków z 107 batalionu i
rzekome przejście 5 tys. policjantów ukraińskich do lasu. Zawsze,
w każdym układzie i czasach w tych formacjach więcej służyło
Ukraińców niż Polaków. Pan o tym doskonale wie, bo pański
tygodnik „Nasze Słowo” (nr 23 i 24 z tego roku) opublikował mój
artykuł, w którym o tym piszę. Jeżeli przytoczone w nim źródła
tej wiedzy są nieprawdziwe, to mógł je i moje wnioski, na zasadzie
ad vocem, poddać krytyce! Co? brakło argumentów?
2.
Powiedział Pan autorytatywnie, iż Polacy na Wołyniu wymordowali
kilkadziesiąt tysięcy Ukraińców i dokonali całkowitej likwidacji
wielu wsi ukraińskich. To, według Pana, było też ludobójstwem.
Jest
to jawne fałszowanie historii. W takim razie prosiłbym o
podanie źródła naukowego o zamordowaniu kilkadziesiąt tysięcy
Ukraińców Prosiłbym o podanie mi na przykład dziesięciu
nazw wsi zlikwidowanych przez Polaków. Ja mogę Panu podać nie
tylko dane o 60 tys. Polaków, ale i kilka tysięcy więcej (ze
źródeł ukraińskich), których nie ujęli w swoim dziele Władysław
i Ewa Siemaszko. Podam też Panu kilkaset nazw wołyńskich wsi
polskich, których śladu (nawet tych przysłowiowych sadów) nie ma
na ziemi.
3.
Ks. Isakowicz dwukrotnie pytał się Pan o stosunek do
Bandery. Pan, jak mógł, uciekał od tematu.
Ponawiam
więc pytanie, bo pańskie „tak” lub „nie” może zaświadczyć,
czy legalną organizacją w Polsce kieruje nacjonalista, czy
zwolennik pojednania. Mogą zaświadczyć też, czy podatnik polski
finansuje organizację na czele, której stoi zwolennik frakcji
ludobójczej.
Konkludując,
sądzę, że według Pana „przepchanie” w słownej szermierce
interlokutorów jest decydujące dla poznania prawdy. Otóż tak nie
jest. O prawdziwości decydują fakty obiektywne. O jakości i
rzetelności przedstawianych w audycji faktów i teorii decydują
tylko słuchacze. Mają oni swoje „miarki” i przedstawione
argumenty osądzają. Pan tego egzaminu nie zdał. Według
jednego z nich, czyli mnie, skompromitował się Pan całkowicie. Do
tego posłużył się Pan kłamstwem i arogancją.
Od
ładnych kilku tygodni z ust Ukraińców występujących w mediach,
lub w wydarzeniach przez nich relacjonowanych nie schodzą słowa
Jana Pawła II o pojednaniu i to na gruncie prawdy. Pan też tak
mówił. Co więcej, Pan, pański Związek Ukraińców w Polsce w
dniu 20 IV tegoż roku wydaliście Uchwałę, w której piszecie: W
70. rocznicę antypolskiej akcji ukraińskich formacji zbrojnych na
Wołyniu, w wyniku, której zginęły dziesiątki tysięcy osób,
składamy hołd pomordowanym, zaś ich rodzinom wyrażamy nasze
współczucie i ludzką solidarność. Formułuję zatem pytania
- czy uważa Pan, iż misję Papieża i swojego Związku wypełnił,
czy rozjątrzył sytuację na nowo? Czy pańskie pociski – słowa
przyczyniły się do procesu pojednania czy nie? Czy pomógł Pan
Komorowskiemu, Kwaśniewskiemu czy nie?
Wielu
polityków polskich na czele z prezydentami Komorowskim,
Kwaśniewskim, Nałęczem, Michnikiem, itd. łudzi się nadzieją, iż
za kilka lat Ukraina dołączy do świata cywilizowanego (czytaj
wyznającą kulturę wyższą – w sensie filozoficznym), a Ukraińcy
zrozumieją dotychczasową swoją postawę i dokonają jej zmiany.
Pański przykład przeczy tej tezie. Przecież całe swoje życie
spędził Pan w Polsce, od 1989 r. w „cywilizowanej” Polsce, a
ominęły Pana te zmiany epokowe i dziejowe. Pan pozostał nadal na
pozycjach Chmielnickiego, Zalizniaka i koliszczyzny. Wielu zmienia
się i korzysta z tej dobroci, Pan – nie! Zastanawiam się czy to
wynika z osobistych cech charakteru, czy może jednak z
narodowościowych?
Na
koniec, pod adresem TVP mam uwagi, co do rzetelności
prowadzenia audycji przez red. Zakrockiego. Nie zachował on
minimum poprawności fachowej. Gdy do głosu dochodzili Pani
Siemaszko i ks. Isakowicz już po kilku słowach (powtarzam – po
kilku słowach) ich wypowiedzi były przerywane przez moderatora i
poddawane osądowi Pana Tymy. Pan Redaktor, według mnie,
wspierał wybitnie dyskutanta ukraińskiego. Tak nie powinno się
prowadzić audycji, jest to wbrew etyce dziennikarskiej. Czyżby
prowadzący jest narodowości ukraińskiej? To tłumaczyłoby wybitną
jego awersję do dyskutantów polskich. A tak zastanawiam się,
dlaczego, w ostatnich tygodniach, telewizja publiczna tak forowała
Ukraińców. To mamy tutaj Ukrainę czy Polskę? prosiłbym kopią
tego listu, kierownictwo TVP o zajęcie się sprawą rzetelności
dziennikarskiej red. Macieja Zakrockiego.
Z
wyrazami szacunku
Mieczysław
Samborski
Do
wiadomości:
1.
Pani Ewa Siemaszko.
2.
Ks. Tadeusz Isakowicz Zaleski.
3.
dr Andrzej Zapałowski
4.
Kierownictwo TVP.
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz