sobota, 22 lutego 2020

List otwarty do Piotra Tymy, szefa Związku Ukraińcó w Polsce


 Ironiczny uśmiech, który nie schodził z ust przez cały czas emisji programu, jest najlepszą ilustracją do tego, jaki jest stosunek niektórych środowisk ukraińskich do tragedii setek tysięcy Polaków i Żydów.  
Mieczysław Samborski



Leżajsk 12 VII 2013 r.

Sz. Pan

Piotr Tyma

Przewodniczący

Związku Ukraińców w Polsce

Szanowny Panie,

            Kieruję te słowa do Pana z okazji udziału pańskiego w wydarzeniach upamiętniających ludobójstwo Polaków z rąk nacjonalistów ukraińskich, pardon – z rąk Ukraińców (według Wołodymyra Wjatrowycza) dokonanego na Wołyniu i Polesiu w 1943 r. Miałem okazję widzieć Pana dwukrotnie w telewizji publicznej. Najpierw w dniu 10 VII w dyskusji w TVP w godzinach nocnych (prowadzący – P. Kraśko) i w programie TV Historia wyemitowanym w dniu 11 VII tegoż roku w godzinach wieczornych (prowadzący red. Maciej Zakrocki). Niestety, na ten program „trafiłem” dopiero w połowie jego trwania (i moje uwagi dotyczą tylko tej części).

Nim przejdę do meritum sprawy chciałbym zapytać się Pana – jak bawił się Pan? jak udał się Panu ten swojego rodzaju piknik? Ta rozbawiona twarz, ten uśmiech radości a zarazem  politowania, lekceważenia czy wręcz pogardy na zawsze zostanie zapamiętany przez telewidzów, przez rodziny pomordowanych. Czy siedzenie, ostentacyjne, tyłem do jednego z dyskutantów, to Pana norma kulturalna i osobista?  Czy to jest tradycją ukraińską cieszyć się w takim dniu, tak czci się na Ukrainie takie doniosłe wydarzenia, chwile pamięci po pomordowanych?

Wypowiedzi Pańskie w obu programach były skandaliczne i jakże odbiegające, chociażby od wypowiedzi i powagi sytuacji prof. Snydera i Portnowa. O ile, w programie red. Kraśki dyskutanci zajmowali się niehistoryczną analizą ludobójstwa Polaków na Wołyniu, to w części programu red. Zakrockiego oglądanego przeze mnie powiedział Pan tak wiele nieprawd i fałszował Pan historię, iż sam zastanawiałem się, dlaczego nie ma zdecydowanych ripost polskich uczestników tego spektaklu. Ale trzy rzeczy wymagają zdecydowanej reakcji. Ale po kolei:

1. Znowu (jako jeden z Ukraińców) wygłosił Pan tezę, iż gdy policjanci ukraińscyprzeszli do lasu, to w ich miejsce przyszli polscy, którzy mordowali Ukraińców. I nieważne jest, że pod dowództwem niemieckim – ważne, iż mordowani identyfikowali ich jako Polaków.

Otóż wychodzi Pan z teorii, iż sto razy powtarzane kłamstwo z czasem staje się prawdą. To w takim razie przypominam, iż w okręgu RKU Wołyń i Podole służyło 11870 policjantów ukraińskich oraz na tym terenie przebywało w różnych okresach sześć niemieckich Schutzmannschaft Bataillons, w których służyło do 3 tys. Ukraińców. Razem dawało to 14870 Ukraińców w niemieckich formacjach. Gdy do lasu przeszło w okresie marzec-czerwiec 1943 r. do 1500 policjantów lub szucmanów, to pozostało jeszcze 13370 Ukraińców w tych formacjach. Niemcy zaczęli przyjmować Polaków do policji od czerwca 1943 r. Nie ma danych archiwalnych i historycznych ilu ich znalazło się tam. Załóżmy, iż było ich 1500, a więc równoważna liczba. Do tego dochodzi 583 volksdeutschów i Polaków z Schutzmannschaft Bataillons nr 202 (który przyszedł z Białorusi!) i daje to teoretyczną liczbę ok. 2083 volksdeutschów i Polaków w tej formacji. Z tego wyliczenia wynika, iż w rozpatrywanym okresie w policji i batalionach schuma służyło 13370 Ukraińców i 2083 Polaków. Ponawiam pytanie – czy będąc pod wspólnym dowództwem prawie siedmiokrotnie mniej Polaków mogło dokonać większych zbrodni niż policjanci ukraińscy. Mnie wydaje się, iż nie! I nie zmieni tego układu dodanie 320 Polaków z 107 batalionu i rzekome przejście 5 tys. policjantów ukraińskich do lasu. Zawsze, w każdym układzie i czasach w tych formacjach więcej służyło Ukraińców niż Polaków. Pan o tym doskonale wie, bo pański tygodnik „Nasze Słowo” (nr 23 i 24 z tego roku) opublikował mój artykuł, w którym o tym piszę. Jeżeli przytoczone w nim źródła tej wiedzy są nieprawdziwe, to mógł je i moje wnioski, na zasadzie ad vocem, poddać krytyce! Co? brakło argumentów?

2. Powiedział Pan autorytatywnie, iż Polacy na Wołyniu wymordowali kilkadziesiąt tysięcy Ukraińców i dokonali całkowitej likwidacji wielu wsi ukraińskich. To, według Pana, było też ludobójstwem.

Jest to jawne fałszowanie historii. W takim razie prosiłbym o podanie źródła naukowego o zamordowaniu kilkadziesiąt tysięcy Ukraińców Prosiłbym o podanie mi na przykład dziesięciu nazw wsi zlikwidowanych przez Polaków. Ja mogę Panu podać nie tylko dane o 60 tys. Polaków, ale i kilka tysięcy więcej (ze źródeł ukraińskich), których nie ujęli w swoim dziele Władysław i Ewa Siemaszko. Podam też Panu kilkaset nazw wołyńskich wsi polskich, których śladu (nawet tych przysłowiowych sadów) nie ma na ziemi.

3. Ks. Isakowicz dwukrotnie pytał się Pan o stosunek do Bandery. Pan, jak mógł, uciekał od tematu.

            Ponawiam więc pytanie, bo pańskie „tak” lub „nie” może zaświadczyć, czy legalną organizacją w Polsce kieruje nacjonalista, czy zwolennik pojednania. Mogą zaświadczyć też, czy podatnik polski finansuje organizację na czele, której stoi zwolennik frakcji ludobójczej.

Konkludując, sądzę, że według Pana „przepchanie” w słownej szermierce interlokutorów jest decydujące dla poznania prawdy. Otóż tak nie jest. O prawdziwości decydują fakty obiektywne. O jakości i rzetelności przedstawianych w audycji faktów i teorii decydują tylko słuchacze. Mają oni swoje „miarki” i przedstawione argumenty osądzają. Pan tego egzaminu nie zdał.  Według jednego z nich, czyli mnie, skompromitował się Pan całkowicie. Do tego posłużył się Pan kłamstwem i arogancją.

Od ładnych kilku tygodni z ust Ukraińców występujących w mediach, lub w wydarzeniach przez nich relacjonowanych nie schodzą słowa Jana Pawła II o pojednaniu i to na gruncie prawdy. Pan też tak mówił. Co więcej, Pan, pański Związek Ukraińców w Polsce w dniu 20 IV tegoż roku wydaliście Uchwałę, w której piszecie: W 70. rocznicę antypolskiej akcji ukraińskich formacji zbrojnych na Wołyniu, w wyniku, której zginęły dziesiątki tysięcy osób, składamy hołd pomordowanym, zaś ich rodzinom wyrażamy nasze współczucie i ludzką solidarność. Formułuję zatem pytania - czy uważa Pan, iż misję Papieża i swojego Związku wypełnił, czy rozjątrzył sytuację na nowo? Czy pańskie pociski – słowa przyczyniły się do procesu pojednania czy nie? Czy pomógł Pan Komorowskiemu, Kwaśniewskiemu czy nie?

Wielu polityków polskich na czele z prezydentami Komorowskim, Kwaśniewskim, Nałęczem, Michnikiem, itd. łudzi się nadzieją, iż za kilka lat Ukraina dołączy do świata cywilizowanego (czytaj wyznającą kulturę wyższą – w sensie filozoficznym), a Ukraińcy zrozumieją dotychczasową swoją postawę i dokonają jej zmiany. Pański przykład przeczy tej tezie. Przecież całe swoje życie spędził Pan w Polsce, od 1989 r. w „cywilizowanej” Polsce, a ominęły Pana te zmiany epokowe i dziejowe. Pan pozostał nadal na pozycjach Chmielnickiego, Zalizniaka i koliszczyzny. Wielu zmienia się i korzysta z tej dobroci, Pan – nie! Zastanawiam się czy to wynika z osobistych cech charakteru, czy może jednak z narodowościowych?

Na koniec, pod adresem TVP mam uwagi, co do rzetelności prowadzenia audycji przez red. Zakrockiego. Nie zachował on minimum poprawności fachowej. Gdy do głosu dochodzili Pani Siemaszko i ks. Isakowicz już po kilku słowach (powtarzam – po kilku słowach) ich wypowiedzi były przerywane przez moderatora i poddawane osądowi Pana Tymy.  Pan Redaktor, według mnie, wspierał wybitnie dyskutanta ukraińskiego. Tak nie powinno się prowadzić audycji, jest to wbrew etyce dziennikarskiej. Czyżby prowadzący jest narodowości ukraińskiej? To tłumaczyłoby wybitną jego awersję do dyskutantów polskich. A tak zastanawiam się, dlaczego, w ostatnich tygodniach, telewizja publiczna tak forowała Ukraińców. To mamy tutaj Ukrainę czy Polskę? prosiłbym kopią tego listu, kierownictwo TVP o zajęcie się sprawą rzetelności dziennikarskiej red. Macieja Zakrockiego.

Z wyrazami szacunku

                                                                       Mieczysław Samborski 

Do wiadomości:

1. Pani Ewa Siemaszko.

2. Ks. Tadeusz Isakowicz Zaleski.

3. dr Andrzej Zapałowski

4. Kierownictwo TVP.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz