niedziela, 20 października 2013

Rozstajne drogi

http://renata-milosz.liternet.pl/tekst/rozstajne-drogi

  Cały tekst jest snuciem podejrzeń o dalszych losach człowieka, który uratował moją babcię z dziećmi i prababcię z pogromu na Ukrainie. Nic nie jest tu pewnego. W 1944 roku, kiedy już nas powiadomiono o tym, że UPA chce zabić Polaków w Zawałowie, nie miał nas kto odwieźć na stację. Przyszedł z pomocą wtedy Petro Czudakiewicz – jedyny syn ukraińskich sąsiadów. Jego sumienie nie pozwoliło na to, żeby przyczynić się do śmierci ludzi, obok których mieszkał całe życie.



Osoby uczestniczące w rozmowie:
Ja – Polka, moja matka urodziła się w Zawałowie na Ukrainie.
On – Rosjanin, wprawny poszukiwacz internetowy, pochodzący z azjatyckiej części Uralu.


Ja:
Moja mama właśnie powiedziała, że moją babcię i jej dzieci uratował przed rzezią Petro Cudakiewicz.On był Ukraińcem. Jego potem UPA zamęczyło. Tylko, że mama była wtedy malutka i mogła coś przekręcić. Mi też się mogło coś pomylić.

On:
Chyba Czudakiewicz. Nie ma ukraińskiego nazwiska Cudakiewicz.

On:
Może to on ?
Czudakiewicz Petro
Urodził się: 1925, wieś Zawałów, powiat Podhajce, województwo tarnopolskie.
Jednostka: 5 Dywizja Pancerna SS Wiking
Poległ w bitwie: 10.1944.
Świadek: Iwan B., urodził się: 1924, wieś Zawałów.
(lista poległych 14 Dywizji Grenadierów SS Galizien)

On:
Nie wygląda na to, że go banderowcy zabili. Ten Petro jeszcze zdążył ze swoją dywizją wziąć udział w likwidacji Powstania Warszawskiego. A w październiku 1944 r. ta dywizja była już na Węgrzech albo na Słowacji. Likwidowała Słowackie Powstanie Narodowe.

On:
Od września do listopada 1944 r. w Dywizji SS Wiking odbywali służbę zachodni Ukraińcy w ilości batalionu,w sumie zostało skierowanych nie mniej niż 1000 ludzi. W modlińskim obozie szkoleniowym zachodni Ukraińcy razem z holenderskimi i nadbałtyckimi ochotnikami przeszli szkolenie i weszli w skład batalionów dywizji “Wiking”, głównie w pułkach “Germania” i “Westland”. W listopadzie 1944 roku ci, którzy przeżyli, około 500 ludzi, dopełnili szeregi dywizji Galizien, która przeformowywała się po walkach pod Brodami.

Ja:
Dzięki, że znalazłeś.
Chyba się zgadza.
Mama mówiła , że on był młody.

On:
http://upa.in.ua/book/?p=247
Важкі бої між повстанцями та німцями мали місце в першій половині липня 1944 р. також на Підгаєччині. Зокрема, згадувані звіти польського підпілля вказують, що: “Біля села Завалів Підгаєцького повіту німецьке військо випадково наштовхнулося на великий схрон української банди. Зав'язався важкий бій, під час якого було вбито приблизно 40 німців і нібито аж 300 українців, приблизно 200 арештовано. У Завалівських лісах продовжується облава”.

Ciężka bitwa między powstańcami i Niemcami miała miejsce w pierwszej połowie lipca 1944 roku także na Podhajewszczyźnie. A mianowicie, przytoczone raporty polskiego podziemia opisują, że: “Koło wsi Zawałów, w powiecie podhajeckim, niemieckie wojska przypadkowo natknęły się na dużą kryjówkę ukraińskiej bandy. Nawiązała się ciężka bitwa, w czasie której zostało zabitych 40 Niemców i ponoć do 300 Ukraińców, około 200 aresztowano. W zawałowskich lasach obława trwa dalej”.
(tłumaczenie z rosyjskiego przekładu, nie znam ukraińskiego)

On:
Jakąś bandę nacjonalistów Niemcy zlikwidowali w waszej wsi w lipcu 1944 r.

On:
Więc Niemcy waszych pomścili.

Ja:
Niemcy ?

On:
Znaczna, widać, banda była, że 40 Niemców dali radę zabić. To nie żart. 500 ludzi – to nie zwykła banda. To cały partyzancki pułk.

Ja:
Wiem, że na siłę brali chłopaków do bandy.
Jeśli nie chcesz, giniesz.

On:
Wiem. Słyszałem. U mojego ojca, kiedy pracował przy wyrębie lasu, byli zesłani banderowcy, których już wypuszczono na wolność, ale którym jeszcze nie pozwolono wrócić do domu.
U wszystkich był na tyłku tatuaż – trójząb.

On:
To oznacza, że jest oficjalnie przyjęty do bandy, i to oznacza, że już ma krew na rękach. Obowiązkowo to robili, że zmuszali nowicjusza do wykonania jakiejkolwiek egzekucji, żeby po tym nawet nie pomyślał o zdradzie.

On:
Złapać banderowca nie było trudno. Wystarczało zatrzymywać każdego po drodze i zmuszać do zdjęcia spodni i pokazania tyłka.

On:
Czemu od razu giniesz ? Były 3 wyjścia ; iść do niemieckiej armii, iść do radzieckich partyzantów, iść do polskich partyzantów.

Ja:
Nie wiesz , kiedy go zwerbowano do SS ?

On:
Do Dywizji SS “Wiking” on, widocznie, trafił z ostatnimi Ukraińcami, to jest we wrześniu 1944 roku.

Ja:
A może ten Iwan B. kłamał ?

On:
Po co ?
Na przesłuchaniu w NKWD nie kłamie się.
On w bitwie poległ.

On:
Ale do rzeczy, w tym przypadku, nie przed NKWD świadczył ten Iwan B. a przed dowództwem niemieckiej dywizji.

On:
To jest w niemieckich dokumentach znalezione, z listy strat osobowych. Ja tak to rozumiem.

On:
To znaczy, że zdążył wasz wybawca popracować w Warszawie.
Ciekawe, ile on Polaków w Warszawie ocalił ?

Ja:
No, ale naszą rodzinę uratował.
To na pewno nie było lekko.

On:
A po tym natychmiast uciekł do Niemców, dlatego że we wsi żyć juź nie mógł.

On:
Nie zdziwiłbym się, gdyby to właśnie on w lipcu 1944 roku wydał Niemcom bazę miejscowych partyzantów. Do SS nie brali jak leci, trzeba było zasłużyć.

Ja:
On był jedynakiem.

On:
Gdyby miał liczną rodzinę, bałby się swoich zdradzić. Sam by uciekł, całą rodzinę wyrżnęliby.
Ani chybi, nikogo z bliskich nie było we wsi. Również dziś nie ma takiego nazwiska wśród obecnych mieszkańców. Za to B. jest chyba pół wsi.

On:
http://www.stowarzyszenieuozun.wroclaw.pl/podhajce.htm

UDOKUMENTOWANA LICZBA ZAMORDOWANYCH POLAKÓW, W POWIECIE PODHAJCE W LATACH 1939-1946, PRZEZ UKRAIŃSKICH LUDOBÓJCÓW OUN-UPA.
http://www.stowarzyszenieuozun.wroclaw.pl/Tarnopol/podhajce_tabela.jpg

Zawałów
zamordowannych - 30 (ustalonych nazwisk - 26)
wypedzonych (wysiedlonych)- 240
opuszczonych, spalonych zagród - 54

On:
I wy to nazywacie ludobójstwem ?
W wyniku tylko jednej bitwy w okolicy wsi, w lipcu 1944 r., zginęło 300 Ukraińców.
Według waszych przecież danych.

On:

KRESOWA KSIĘGA SPRAWIEDLIWYCH 1939-1945. O Ukraińcach ratujących Polaków poddanych eksterminacji przez OUN i UPA, opracował Romuald Niedzielko. WARSZAWA, 2007.

s. 143.

Zawałów, gmina Zawałów wieś ze znaczną przewagą ludności ukraińskiej nad polską, licząca ponad 1000 mieszkańców.
W styczniu 1944 r. grupa mieszkańców Zawałowa wzięła udział w pogrzebie kilkudziesięciu ofiar rzezi dokonanej przez banderowców w sąsiedniej wsi Markowa. „Nie wiem wspomina Janina Czubak, która udała się na pogrzeb wraz z matką co się stało z pozostałymi w Markowej kobietami i dziećmi, bo musiałyśmy uciekać z Zawałowa. Zaprzyjaźniona z moją mamą sąsiadka Ukrainka uprzedziła nas, abyśmy uciekły natychmiast do miasta, tak jak stoimy, czyli nie zabierając ze sobą żadnych paczek i bagaży. Reszta Polaków, mieszkańców Zawałowa, też została uprzedzona przez swoich sąsiadów Ukraińców: »Nie chcemy waszej śmierci, uciekajcie«. Pozostawiliśmy domy i cały dobytek. Znaleźliśmy schronienie u rodzin polskich mieszkających w mieście. Decyzja o ucieczce była zasadna; do końca 1944 r. z rąk upowców zginęło w Zawałowie ok. 30 Polaków.

Źródło: Z. Żyromski, Zagadka tragedii w Markowej, „Na rubieży 2005, nr 77, s. 2627(według relacji Janiny Czubak).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz