czwartek, 5 września 2013

Ukraińcy o 70. rocznicy rzezi wołyńskiej

Poniżej zaprezentowano cztery teksty, wybrane głosy ukraińskie poświęcone rocznicy ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na polskiej ludności Kresów II RP.


Pierwsze dwa to obszerne fragmenty artykułów historyka i publicysty Andrija Portnowa oraz dziennikarza i politologa Antina Borkowskiego. Osoby te często wypowiadają się na polskie tematy, są cytowane w polskich mediach, ale zarazem są czasem oskarżane na Ukrainie o to, że interesownie prezentują punkt widzenia miły stronie polskiej.
Dwa ostatnie to artykuł młodego kijowskiego historyka dr. Iwana Patryliaka oraz uchwała Wołyńskiej Rady Obwodowej, przyjęta jednogłośnie, z inicjatywy nacjonalistycznej, neobanderowskiej partii „Swoboda”. Są one charakterystyczne dla reakcji na polskie obchody rocznicy rzezi wołyńskiej środowisk zachodnioukraińskich oraz nowej fali ukraińskiej inteligencji, która chętnie tę retorykę przyjmuje. Mamy tu więc negację faktu jej zorganizowanego przebiegu, pomniejszanie liczby ofiar, lansowanie tezy o „wojnie polsko-ukraińskiej”, w której równie winne są obie strony, oraz argumenty typu „walka Ukraińców o utworzenie własnego państwa na swoich ziemiach etnicznych w żaden sposób nie mogła być ludobójstwem”.
Choć na Ukrainie wciąż zdecydowanie dominowały głosy negujące lub redukujące wymiar rzezi wołyńskiej, to zauważalnym pozytywem są wypowiedzi osób typu Portnow czy Borkowski. Wcześniej było ich zasadniczo mniej i nie były tak jednoznaczne w określaniu zasięgu zbrodni i – co trzeba najmocniej podkreślić – jej sprawców.

WOŁYŃ 1943. CZY DYSKUSJA BĘDZIE TRWAŁA?

Andrij Portnow (ur. 1979 w Dniepropietrowsku), doktor historii, publicysta i tłumacz. Autor wielu prac i publikacji poświęconych tematyce historycznej, jak również komentarzy dotyczących bieżącej sytuacji politycznej oraz stosunków ukraińsko-polskich. W latach 2006–2010 redaktor naczelny pisma „Ukraina Moderna”.
(…) Dyskusja w polskim Senacie i Sejmie po raz kolejny pokazała, do czego prowadzą gry polityków ze słowem „ludobójstwo”. Faktyczna linia podziału „absolutnych patriotów” i „pragmatyków, nakierowanych na dialog z Ukrainą”, leżała w uznaniu rzezi wołyńskiej jako „ludobójstwa” lub „czystki etnicznej o znamionach ludobójstwa”. Chociaż przeniesienie kwestii historycznej poza granice rozważań parlamentarnych nie udało się, zwyciężyło i tak drugie – kompromisowe – stanowisko. Co prawda na Ukrainie tej kompromisowości w rzeczywistości nie zechciano zauważyć, i krytyka „nieodpowiedzialności” polskiego parlamentu (przy okazji, tego samego, który uznał Wielki Głód za „ludobójstwo narodu ukraińskiego”) stała się prawie regułą. Te okoliczności – że i senacka, i sejmowa uchwała mówiła o zbrodniach nie Ukraińców, ale OUN i UPA; że wspomniano z wdzięcznością Ukraińców, którzy ryzykując życie, ratowali swoich polskich sąsiadów; że przypomniano niesprawiedliwą politykę narodową międzywojennej Polski – jej ukraińskich krytyków nie zainteresowały.
Nie w pełni została zauważona na Ukrainie także zasadniczo negatywna postawa wszystkich ważnych polskich środowisk politycznych i ekspertów wobec listu na temat „ludobójstwa” autorstwa 148 posłów z Partii Komunistycznej Ukrainy i Partii Regionów. Natomiast wałkowane było prowokacyjno-komiczne odznaczenie Wadyma Kołesniczenki jedną z „kresowych” nagród. Szkoda, że deputowany Partii Regionów nie odbierał tego wyróżnienia w tym samym sowieckim mundurze, w którym defilował 9 maja. Szkoda, że nikt w Polsce nie zapytał deputowanego Partii Regionów, na przykład, o rozstrzeliwanie w Katyniu. Jestem pewien, że jego odpowiedzi nie zostawiłyby żadnych wątpliwości w „prokresowej” postawie prowokatora. (…)

DLACZEGO POLSCY LIBERAŁOWIE POWTARZAJĄ TEZY OUN-OWSKIEJ PROPAGANDY?

Dla badaczy rzezi wołyńskiej nie ulega wątpliwości zorganizowany charakter antypolskiej akcji UPA. Dlaczego więc redaktor „Gazety Wyborczej” Adam Michnik tak łatwo powtarza tezę o żywiołowym chłopskim buncie rodem z propagandy OUN: „Konflikt, prawdopodobnie nieunikniony, przybrał wyjątkowo okrutne formy, podobnie jak wszystkie chłopskie powstania” („Gazeta Wyborcza”, 22–23 czerwca 2013, s. 1). Dlaczego redaktorowi lewicowego czasopisma „Krytyka Polityczna” Sławomirowi Sierakowskiemu jeszcze łatwiej przychodzi zgadzać się z określeniem i Rzeczypospolitej, i międzywojennyej Polski jako «okupantów Ukrainy» („Gazeta Wyborcza”, 10 lipca 2013, s. 10).
Odpowiedź na to „dlaczego” – w specyfice wewnątrzpolskiej dyskusji, dla której Wołyń to nie tyle polsko-ukraiński, ile polsko-polski problem. Jak otwarcie stwierdził inny autor „Wyborczej”, Wojciech Maziarski, wołyńska rocznica niesie zagrożenie „wybuchem niekontrolowanych narodowych emocji” i „rozpaleniem nacjonalistycznej histerii” („Gazeta Wyborcza”, 11 lipca 2013, s. 2). W sporze z „własną” prawicą polscy lewicowcy i liberałowie niezbyt zważają na to, że niektóre ich sformułowania mogą być wodą na młyn prawicy ukraińskiej. (…)
Tomasz Rola | Tekst pochodzi z kwartalnika: .
Tomasz Rola
Tomasz Rola (ur. 1979), politolog i publicysta, absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Studium Europy Wschodniej UW . Redaktor portalu Kresy.pl.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz