sobota, 11 lipca 2020

Henryk Kirschner: Notatki wołyńskie



Wołyń był krajem mego dzieciństwa. Miałem ukończone czternaście lat, kiedy uciekaliśmy stamtąd w lipcu 1943 roku z powodu śmiertelnego zagrożenia. Czystka etniczna osiągnęła apogeum. Pozostały po tych wydarzeniach urazy, od których przez wiele lat trudno było się wyzwolić. Nie zdołały one jednak przesłonić uczuć, jakie większość ludzi żywi do miejsc, w których spędzili dzieciństwo. Dlaczego przywołany w pamięci ten właśnie pagórek, zakręt drogi, łan zboża mają takie szczególne znaczenie? Później było wiele pagórków i zakrętów, ale tylko tamte mają pierwszeństwo w ciągu obrazów, które wywołuje pamięć. Moim "niezywkłym" miejscem był bardzo niewielki obszar południowo-zachodniego Wołynia, zamknięty w trójkącie, którego wierzchołek stanowiło Bersteczko, a podstawę wyznaczały dwie wsie - Dzikowiny i Łobaczówka. - fragment
  
ss. 268, oprawa miękka

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza