niedziela, 4 listopada 2012

Swoboda u bram



Wobec sukcesu wyborczego neobanderowców na Ukrainie trzeba wreszcie zmienić zasady polskiej polityki wschodniej.
Umocnienie się postkomunistów i przekroczenie progu wyborczego przez nacjonalistów z partii Swoboda Oleha Tiahnyboka to dwie najważniejsze informacje, które dotarły znad Dniepru po podliczeniu większości głosów oddanych 28 października br. w wyborach parlamentarnych. Obie są złe dla Polski.
Komunistyczna Partia Ukrainy i Partia Regionów Wiktora Janukowycza, sterowana przez partyjny establishment i mafię gospodarczą, to ugrupowania, które będą umacniać wpływy Rosji, dążącej za rządów Putina do odbudowy imperium. Z kolei Swoboda, oparta na gloryfikacji działalności Stepana Bandery oraz zbrodniarzy z UPA, ma akcent antyrosyjski, antypolski i antysemicki, a jej ideologia jest zbliżona do nazizmu niemieckiego. Do tej pory miała wpływy w Galicji, czyli w dawnym zaborze austriackim, ale dziś zdobyła zwolenników na Ukrainie centralnej. Są to te tereny, które od XIV w. należały do Litwy, od unii lubelskiej w 1569 r. do Królestwa Polskiego, a w czasie rozbiorów zostały zagarnięte przez Rosję.
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz