czwartek, 3 października 2013

Andrzej Solak: Koszmary minionego lata

chmury_550

http://www.polishclub.org/2013/10/03/andrzej-solak-koszmary-minionego-lata/
Czystka o znamionach
Ludobójstwa Polaków na Wołyniu nie było. Tak przynajmniej orzekli posłowie Sejmu RP.
Okazało się, że wyrżnięcie dziesiątków tysięcy ludzi – osada po osadzie, rodzina po rodzinie – to nie było ludobójstwo. Że najdziksze tortury, wbijanie gwoździ w czaszkę, piłowanie i rozrąbywanie ciał, palenie żywcem, krzyżowanie dzieci na ścianach domów – że to wcale nie ludobójstwo. Że sto kilkadziesiąt tysięcy trupów Polaków i uczciwych Ukraińców, „lacka krow po kolina”, o której śpiewali radośnie bandyci UPA – że to nie ludobójstwo.
Tego lata polskojęzyczni politycy nazwali zbrodnię elegancko, układnie, „niekonfrontacyjnie”. Ich zdaniem na Wołyniu wydarzyła się tylko „czystka etniczna o znamionach ludobójstwa”. Tak, tylko czystka.
Ojcowie i synowie
Wśród tych eleganckich i układnych panów posłów był również syn „żołnierza” UPA, oskarżonego o udział w zbrodniach wojennych, w tym spalenia wsi Wiązownica (gdzie zamordowano 91 Polaków, w tym wiele kobiet i dzieci).
Rozpętała się burza, bo wynikałoby z tego, że syn bandyty orzekał i decydował w Sejmie, czy należy uczcić ofiary bandytów. Sam pan poseł potwierdził upowską przeszłość swego rodziciela, choć zaprzeczył jego udziałowi w eksterminacji Wiązownicy (ponoć jego ojciec „działał” w innym powiecie). Przy okazji wyznał, że jest dumny ze swego tatusia. Zapewne wyborcy pana posła są z niego równie dumni.
Wyobraziłem sobie podobną dyskusję na temat Zagłady Żydów. Co napisałaby „Gazeta Wyborcza”, gdyby syn funkcjonariusza Gestapo głosował w Sejmie przeciw uznaniu Holokaustu za ludobójstwo?
Opór przeciw polskiej agresji
Na tym nie koniec. Organizatorzy i uczestnicy rekonstrukcji historycznej w Radymnie, mającej upamiętnić rzeź wołyńską, spotkali się z ostrymi atakami w mediach. Wcale nie w mediach ukraińskich, ale w polskich (!). Mrowie mediotów usilnie starało się przykryć natrętnym pustosłowiem zmasakrowane zwłoki polskich Kresowian, a równocześnie rzucało gromy na ludzi, którzy dzisiaj nie chcą zapomnieć o zbrodni.
Efekty już widać. Oto ukraińska rada okręgu wołyńskiego potępiła ostro nawet tak złagodzoną uchwałę polskiego Parlamentu (jako rzekomo „antyukraińską” i „szowinistyczną”), pochwaliła zaś „aktywne działania Ukraińców” na Wołyniu w 1943 roku i ich „opór przeciw agresji”. Z kolei we Lwowie zażądano usunięcia „symboli polskiej okupacji wojskowej”, a konkretnie Szczerbca upamiętniającego poległe Orlęta Lwowskie.
Czy ktoś jest zdziwiony? Czy gadające głowy w Sejmie i mediach naprawdę wierzyły, że dobierając ostrożne słówka zdołają ugłaskać pogrobowców rezunów? Czy ktokolwiek spodziewał się szacunku za postawę o znamionach kundlizmu?
„Wzrastanie” wrzesień 2013
 Andrzej Solakwww.krzyzowiec.prv.pl
Fot. Luk Kościuk – Wybór zdjęcia wg/PCO

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz