środa, 17 lipca 2013

Nobel za szyderstwa

zdjecie


Nobel w dziedzinie cierpienia”, „szukanie dziury w całym” – w tak szyderczy sposób greckokatolicki duchowny określa głosy historyków i rodzin ofiar wzywające do określenia zbrodni wołyńskiej mianem ludobójstwa.
 „Wołyń. Ludobójstwo jako Nobel za cierpienie” i „Wołyń. Kat ofiarą” – to tytuły dwóch felietonów, jakie na stronie internetowej grekokatolicy.pl zamieścił ks. Bogdan Pańczak. Tytuły jednoznaczne i prowokacyjne. W rzeczywistości zawierają w sobie to, co jest dziś problemem ukraińskich historyków, którzy masowe i okrutne mordy na Polakach próbują usprawiedliwiać i niuansować, sprowadzając je do „chłopskiego konfliktu etnicznego” czy wojny między Armią Krajową a UPA.
Teksty zawierają oczywiście komentarze do tego, co działo się podczas obchodów 70. rocznicy rzezi wołyńskiej. Ich autor zarzuca środowiskom kresowym, ks. Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu czy ks. bp. Ignacemu Decowi sakralizację martyrologii Polaków i nieświadome podnoszenie jej do rangi żydowskiego holokaustu.
„Ludzie, którzy utożsamiają się z ofiarami, pragną określenia przeszłych zbrodni mianem ludobójstwa, uważając, że dzięki temu świadomość o nich dorówna tej o Holocauście” (s. 446). Tymi ludźmi są Ukraińcy dotknięci Hołodomorem, Ormianie naznaczeni śmiercią z rąk Turków, bośniaccy muzułmanie wybijani przez Serbów i wiele innych narodów. W ten sposób wszyscy chcą być podobnymi do Żydów. Skalski, Popek i inni pretendują jednak na coś więcej, na zrównanie z nimi” – pisze ks. Pańczak, zarzucając Leonowi Popkowi, historykowi lubelskiego oddziału IPN, i Janowi Skalskiemu ze Światowego Kongresu Kresowian przesadne wywyższanie ofiar ukraińskich zbrodni nad inne.
„Nazwanie tragedii własnego narodu ’ludobójstwem’ zyskało rangę nagrody Nobla w dziedzinie cierpienia. A kto nie pragnie takiego wyróżnienia?” – pyta. W innym z felietonów pisze, że „nie jest łatwo oceniać postrzeganie – i to raczej nie osamotnione – swego narodu jako drugiego Chrystusa. Nie tylko Polacy spośród chrześcijańskich narodów tak uwznioślają swoje cierpienia”.
W jego ocenie, publikacje związane z 70. rocznicą tragedii wołyńskiej wzmacniają negatywny obraz Ukraińców, „rozszerzając skalę ich zbrodni na Polakach”. Sugeruje wprost, że historyczne opisy przebiegu i skali zbrodni są przesadzone. Z drugiej zaś – pisze autor – „cierpieniu Polaków nadaje rysy ewangelicznej ofiary i stawia na równi z tragedią Holocaustu”.
„Ambona, mikrofon reportera, dyktafon dziennikarza; hierarcha, kapłan, świeccy. Szeroki jest krąg osób i środków, za pomocą których sprawa Wołynia zdominowała dziś stosunki polsko-ukraińskie” – pisze ks. Pańczak, sugerując, że w Polsce powstał propagandowy front, przy pomocy którego strona polska, wyolbrzymiając skalę wołyńskiej tragedii, chce upokarzać Ukraińców.
Duchowny greckokatolicki przypisuje sakralizacje ofiary niewinnych istot, jak choćby mordowanych w amoku dzieci czy brzemiennych kobiet.
W jego ocenie, biskup świdnicki ks. prof. Ignacy Dec, przemawiając 5 lipca podczas Mszy św. w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny na Piasku we Wrocławiu i porównując śmierć dzieci przybijanych po pięcioro do drzew w starej alei lipowej do rzezi niemowląt w Betlejem, nie miał do tego prawa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz