Kiedy go poznałem miałem dość ogólne pojęcie na temat stosunków polskoukraińskich, wynikające z tragicznych doświadczeń Polaków na Kresach w okresie
II wojny światowej. Rozmawialiśmy przez telefon (1993) ispodziewałem się agresywnego potoku zarzutów pod naszym adresem za rzekome lub rzeczywiste winy „panów
polskich” wobec Ukraińców. Nic takiego nie nastąpiło. Pan Wiktor miał doskonale
uporządkowane fakty oraz opinie i podkreślił, że nie musimy się zgadzać, ważne jest
abyśmy mogli dyskutować.
Nie utożsamiajmy zbrodniarzy OUN-UPA zcałym narodem ukraińskim – mó-
wił mój rozmówca. Podkreślił, że jest Ukraińcem i jego rodzina ucierpiała z rąk UPA.
Odpowiedzialność za zbrodnie ludobójstwa, popełnione na narodzie polskim ponosi
grupa Ukraińców, wyznawców integralnego nacjonalizmu ukraińskiego, ideologii zgruntu faszystowskiej izbrodniczej. Nie bardzo wto wierzyłem, ale kiedy przeglądałem rękopis Gorzkiej Prawdy wyjaśniającej, jak doszło do tak straszliwych zbrodni zrozumiałem,
że zarówno ja sam, jak iwiększość Polaków niewiele wiemy na ten temat.
Takie postaci jak Bandera czy Szuchewycz oraz tysiące innych, wychowanych
na ideologii Dmytra Doncowa, nie stanowiły wyjątku. Zatruci straszliwą ideologią czekali tylko na rozkaz, aby rzucić się na obcych: głównie na Polaków, a także Żydów
iwrogą OUN-UPA część społeczeństwa ukraińskiego. Myślę, że wielu polskich historyków, opisujących stosunki polsko-ukraińskie nie zdawało sobie do niedawna sprawy
zgłębokich ideologiczno-politycznych przyczyn zbrodni. Wynikało to częściowo zich
nieznajomości języka ukraińskiego i niemożliwości dotarcia do pierwotnych źródeł.
Wiktor Poliszczuk nie miał tego problemu. Biegle posługiwał się językiem
ukraińskim, rosyjskim i polskim. Wyjeżdżał kilkatrotnie na Ukrainę i zgromadził
ogromny zbiór dokumentów. Przemyślał historię naszych narodowych stosunków,
zebrał wspomnienia Polaków (co dla Ukraińca nie było łatwe) iprzygotował się do dyskusji z obiema stronami konfliktu.
Będąc na styku dwóch narodów i kultur podjął się niezwykle niewdzięcznego
i trudnego zadania pojednania dwóch bratnich, ale zwaśnionych narodów. Ze strony
ukraińskiej spotkał się generalnie z wrogością, zwłasza nienawiścią diaspory OUN-
-UPA, która zdominowała społeczno-kulturalne organizacje na emigracji. „Nie było
z kim rozmawiać” – żalił się później. Przecież nie można zaprzeczać, że to Ukraińcy sprowokowali stronę polską na Kresach oraz, że zbrodnie były strannie przygotowane i systematycznie przeprowadzone. Nie jest też prawdą, że OUN-UPA walczyła
zarówno z Sowietami, jak i z Niemcami. Bliska współpraca OUN-UPA z Niemcami
była faktem. Po powrocie do Kanady pokazał mi kopie planów operacyjnych UPA,
skierowanych przeciwko polskim wsiom i osadom oraz zdjęcia, na których Ukraińcy
radośnie witali niemiecką armię. Współpraca z Niemcami i zbrodnie, pomimo iż są
oficjalnie przemilczane, ciążą nad zachodnią częścią Ukrainy do dziś. Są też źródłem
konfliktów pomiędzy samymi Ukraińcami: porachunki mają miejsce do dziś. „Trzeba
ten wrzód przeciąć, wyznać prawdę idopiero wtedy zacząć budować nasze stosunki od
nowa” – mowił dr Poliszczuk.
Podsumowując historię naszych stosunków sugerował, aby zostawić wojny
polsko-kozackie wXVII w. iinne dawniejsze wydarzenia, historykom-specjalistom. To
były odległe i brutalne czasy, obie strony popełniały okrucieństwa. Przyczyna zbrodni ludobójstwa, popełnionej przez Ukraińców jest zupełnie świeżej daty. To ideologia
uczyniła z ludzi bestie.
Jednocześnie dr Poliszczuk zawsze bronił swojego narodu. Ubolewał nad pogardą, jaką Polacy często okazują Ukraińcom. Przecież ponad połowa społeczeństwa
ukraińskiego pozostawała poza przedwojenną Polską, nigdy nie znała zbrodniczej
ideologii i często Polacy – uciekając przed siekierami UPA – udawali się za Zbrucz,
gdzie znajdowali schronienie wsród tamtejszych Ukraińców. W armii sowieckiej walczyło też zNiemcami ponad 5 mln przedstawicieli tego narodu.
Dr Poliszczuk mówił zawsze spokojnie, z godnością jak człowiek, który miał
przed sobą dziejową misję i nic nie mogło go z niej sprowadzić. W czasie pierwszego
spotkania zorganizowanego dla promocji Gorzkiej Prawdy, na sali znalazło się kilku
Ukraińców wrogo nastawionych do Polski. Jeden z nich próbował zrównywać Armię
Krajową z OUN-UPA. Pan Wiktor spokojnie i rzeczowo wytłumaczył rozmówcy, że
takie porównanie nie sensu, ponieważ UPA nie była ochotniczą organizacją narodowowyzwoleńczą, tak jak AK. Inny był jej program, ideologia, strategia, metody postę-
powania, oraz inni sojusznicy.
Wśród Polaków pozyskał sobie grupę ludzi, którzy go rozumieli i chcieli pomóc wupowszechnieniu jego poglądów. Dr Poliszczuk wskazywał, że Polacy niewiele
wiedzą na temat Ukrainy inie interesują się swoimi sąsiadami. Uważał to za błąd z kilku powodów. Polacy iUkraińcy, jeżeli chcą zachować podmiotowość na arenie międzynarodowej, są skazani na współpracę. Wszelkie konflikty pomiędzy nami wykorzystają
natychmiast nasi potężni sąsiedzi. Tak było wprzeszłości itak może stać się obecnie.
Ponadto, brak znajomości historii uniemożliwia polskim politykom właściwą ocenę
obecnej sytuacji politycznej na Ukrainie, co może doprowadzić do błędnych decyzji
politycznych. Niestety, tzw. elity polityczne w Polsce nabrały wody w usta i zgodnie
z ideologią poprawności politycznej powtarzały inadal głoszą niezgodne zprawdą frazesy. W ostatnich latach widzieliśmy wiele żenujących przykładów jak z tego powodu
lekceważono polskie interesy narodowe.
Zarzucał polskim historykom, że nie znają politycznego i ideologicznego zaplecza OUN-UPA ifałszują historię naszych stosunków. Jeszcze gorsze zafałszowania
widział po stronie ukraińskiej, zwłaszcza wzachodnich prowincjach. Polacy mają prawo uważać Lwów za skarbnicę polskiej historii i kultury, ale twierdził, że odzyskanie
go nie jest możliwe bez wojny z Ukrainą. Podobnie jest z roszczeniami nacjonalistów
ukraińskich dotyczących Podlasia, czy tzw. Zasania. Takie roszczenia mogą zakończyć
się tragedią obu narodów: żadna ze stron nie ma wystaczajacej siły, aby pokonać drugą.
Pozostaje tylko pokojowa współpraca i powolne zbliżenie i pojednanie.
Współpraca polsko-ukraińska nie może opierać się na zapomnieniu o przeszłości i zacieraniu prawdy – mówił dalej dr Poliszczuk. Z ludźmi, którzy duchowo
wywodzą się z kręgów ideologi OUN-UPA nie należy wogóle rozmawiać. Zróżnych
powodów wielu zbrodniarzy UPA nie zostało osądzonych po wojnie (za sprawą gry
interesów głównych mocarstw). Jednakże, pertraktacje prowadzone ze zbrodniarzami
lub ich wychowankami nie wróżą dobrze ani Polakom, ani Ukraińcom.
Kiedy pisałem o Pomarańczowej Rewolucji, dr Poliszczuk ostrzegał, że wokół
prezydenta Juszczenki jest wielu potomków zbrodniarzy zOUN-UPA. Nie oczekiwał,
by ci ludzie doprowadzili do pojednania polsko-ukraińskiego. Historia pertraktacji
wsprawie Cmentarza Orląt we Lwowie jest przykładem jak wyglądają pertraktacje z takimi ugrupowaniami. W sprawie Pomarańczowej Rewolucji też miał rację. Otoczenie
Wiktora Juszczenki dość szybko dało do zrozmienia, że współpraca jest możliwa, ale za
cenę zapomnienia o 150–200 tys. Polaków okrutnie wymordowanych na Wołyniu, Podolu, wwojewództwie lwowskim, itp., oraz za wyrzeczenie się polskiego dziedzictwa
kulturowego na Wschodzie. Czy partnerstwo polsko-ukraińskie jest możliwe na takiej
bazie? Dr Poliszczuk twierdził, że nie!
Wiktor Poliszczuk, Ukrainiec i przyjaciel Polski, odszedł od nas na zawsze.
Był naszym nauczycielem isprzymierzeńcem, nie przestając być gorącym ukraińskim
patriotą. Stanął na styku dwóch narodów, aby je pojednać. Pozostawił po sobie trwa-
ły dorobek. Jego książki, początkowo z oporami, zaczęły się rozchodzić wPolsce i na
Ukrainie. Polscy historycy, wdużym stopniu pod wpływem jego argumentacji, zaczęli
badać głębsze przyczyny tragedii, która rozegrała się na Kresach wlatach 1943–1945.
Niewielu z nas, aby rozliczyć się z przeszłością, potrafi zdobyć się na tak surową ocenę postępowania części własnego narodu. Odszedł od nas człowiek patrzący
wprzyszłość, mądry iszlachetny. Nadejdzie czas, gdy ludzie jego formatu będą należycie uhonorowani przez oba narody.
Nie zapomnijmy onim. Polacy nie odtrącają ręki wyciągniętej do zgody jeżeli
towarzyszy jej wyznanie winy i prawdy.
http://glaukopis.pl/pdf/13-14/z_zalobnej_karty.pdf
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz