czwartek, 22 sierpnia 2013

Krzysztof Marek Raczyński: Apostoł polsko-ukraińskiego pojednania. Wspomnienie o dr.Wiktorze Poliszczuku (1925–2008)





Kiedy go poznałem miałem dość ogólne pojęcie na temat stosunków polskoukraińskich, wynikające z tragicznych doświadczeń Polaków na Kresach w okresie 
II wojny światowej. Rozmawialiśmy przez telefon (1993) ispodziewałem się agresywnego potoku zarzutów pod naszym adresem za rzekome lub rzeczywiste winy „panów 
polskich” wobec Ukraińców. Nic takiego nie nastąpiło. Pan Wiktor miał doskonale 
uporządkowane fakty oraz opinie i podkreślił, że nie musimy się zgadzać, ważne jest 
abyśmy mogli dyskutować. 
Nie utożsamiajmy zbrodniarzy OUN-UPA zcałym narodem ukraińskim – mó-
wił mój rozmówca. Podkreślił, że jest Ukraińcem i jego rodzina ucierpiała z rąk UPA. 
Odpowiedzialność za zbrodnie ludobójstwa, popełnione na narodzie polskim ponosi 
grupa Ukraińców, wyznawców integralnego nacjonalizmu ukraińskiego, ideologii zgruntu faszystowskiej izbrodniczej. Nie bardzo wto wierzyłem, ale kiedy przeglądałem rękopis Gorzkiej Prawdy wyjaśniającej, jak doszło do tak straszliwych zbrodni zrozumiałem, 
że zarówno ja sam, jak iwiększość Polaków niewiele wiemy na ten temat.
Takie postaci jak Bandera czy Szuchewycz oraz tysiące innych, wychowanych 
na ideologii Dmytra Doncowa, nie stanowiły wyjątku. Zatruci straszliwą ideologią czekali tylko na rozkaz, aby rzucić się na obcych: głównie na Polaków, a także Żydów
iwrogą OUN-UPA część społeczeństwa ukraińskiego. Myślę, że wielu polskich historyków, opisujących stosunki polsko-ukraińskie nie zdawało sobie do niedawna sprawy 
zgłębokich ideologiczno-politycznych przyczyn zbrodni. Wynikało to częściowo zich 
nieznajomości języka ukraińskiego i niemożliwości dotarcia do pierwotnych źródeł. 
Wiktor Poliszczuk nie miał tego problemu. Biegle posługiwał się językiem 
ukraińskim, rosyjskim i polskim. Wyjeżdżał kilkatrotnie na Ukrainę i zgromadził 
ogromny zbiór dokumentów. Przemyślał historię naszych narodowych stosunków, 
zebrał wspomnienia Polaków (co dla Ukraińca nie było łatwe) iprzygotował się do dyskusji z obiema stronami konfliktu. 
Będąc na styku dwóch narodów i kultur podjął się niezwykle niewdzięcznego 
i trudnego zadania pojednania dwóch bratnich, ale zwaśnionych narodów. Ze strony 
ukraińskiej spotkał się generalnie z wrogością, zwłasza nienawiścią diaspory OUN-
-UPA, która zdominowała społeczno-kulturalne organizacje na emigracji. „Nie było 
z kim rozmawiać” – żalił się później. Przecież nie można zaprzeczać, że to Ukraińcy sprowokowali stronę polską na Kresach oraz, że zbrodnie były strannie przygotowane i systematycznie przeprowadzone. Nie jest też prawdą, że OUN-UPA walczyła 
zarówno z Sowietami, jak i z Niemcami. Bliska współpraca OUN-UPA z Niemcami 
była faktem. Po powrocie do Kanady pokazał mi kopie planów operacyjnych UPA, 
skierowanych przeciwko polskim wsiom i osadom oraz zdjęcia, na których Ukraińcy 
radośnie witali niemiecką armię. Współpraca z Niemcami i zbrodnie, pomimo iż są 
oficjalnie przemilczane, ciążą nad zachodnią częścią Ukrainy do dziś. Są też źródłem 
konfliktów pomiędzy samymi Ukraińcami: porachunki mają miejsce do dziś. „Trzeba 
ten wrzód przeciąć, wyznać prawdę idopiero wtedy zacząć budować nasze stosunki od 
nowa” – mowił dr Poliszczuk. 
Podsumowując historię naszych stosunków sugerował, aby zostawić wojny 
polsko-kozackie wXVII w. iinne dawniejsze wydarzenia, historykom-specjalistom. To 
były odległe i brutalne czasy, obie strony popełniały okrucieństwa. Przyczyna zbrodni ludobójstwa, popełnionej przez Ukraińców jest zupełnie świeżej daty. To ideologia 
uczyniła z ludzi bestie.
Jednocześnie dr Poliszczuk zawsze bronił swojego narodu. Ubolewał nad pogardą, jaką Polacy często okazują Ukraińcom. Przecież ponad połowa społeczeństwa 
ukraińskiego pozostawała poza przedwojenną Polską, nigdy nie znała zbrodniczej 
ideologii i często Polacy – uciekając przed siekierami UPA – udawali się za Zbrucz, 
gdzie znajdowali schronienie wsród tamtejszych Ukraińców. W armii sowieckiej walczyło też zNiemcami ponad 5 mln przedstawicieli tego narodu. 
Dr Poliszczuk mówił zawsze spokojnie, z godnością jak człowiek, który miał 
przed sobą dziejową misję i nic nie mogło go z niej sprowadzić. W czasie pierwszego 
spotkania zorganizowanego dla promocji Gorzkiej Prawdy, na sali znalazło się kilku 
Ukraińców wrogo nastawionych do Polski. Jeden z nich próbował zrównywać Armię 
Krajową z OUN-UPA. Pan Wiktor spokojnie i rzeczowo wytłumaczył rozmówcy, że 
takie porównanie nie sensu, ponieważ UPA nie była ochotniczą organizacją narodowowyzwoleńczą, tak jak AK. Inny był jej program, ideologia, strategia, metody postę-
powania, oraz inni sojusznicy.
Wśród Polaków pozyskał sobie grupę ludzi, którzy go rozumieli i chcieli pomóc wupowszechnieniu jego poglądów. Dr Poliszczuk wskazywał, że Polacy niewiele 
wiedzą na temat Ukrainy inie interesują się swoimi sąsiadami. Uważał to za błąd z kilku powodów. Polacy iUkraińcy, jeżeli chcą zachować podmiotowość na arenie międzynarodowej, są skazani na współpracę. Wszelkie konflikty pomiędzy nami wykorzystają 
natychmiast nasi potężni sąsiedzi. Tak było wprzeszłości itak może stać się obecnie. 
Ponadto, brak znajomości historii uniemożliwia polskim politykom właściwą ocenę 
obecnej sytuacji politycznej na Ukrainie, co może doprowadzić do błędnych decyzji 
politycznych. Niestety, tzw. elity polityczne w Polsce nabrały wody w usta i zgodnie 
z ideologią poprawności politycznej powtarzały inadal głoszą niezgodne zprawdą frazesy. W ostatnich latach widzieliśmy wiele żenujących przykładów jak z tego powodu 
lekceważono polskie interesy narodowe. 
Zarzucał polskim historykom, że nie znają politycznego i ideologicznego zaplecza OUN-UPA ifałszują historię naszych stosunków. Jeszcze gorsze zafałszowania 
widział po stronie ukraińskiej, zwłaszcza wzachodnich prowincjach. Polacy mają prawo uważać Lwów za skarbnicę polskiej historii i kultury, ale twierdził, że odzyskanie 
go nie jest możliwe bez wojny z Ukrainą. Podobnie jest z roszczeniami nacjonalistów 
ukraińskich dotyczących Podlasia, czy tzw. Zasania. Takie roszczenia mogą zakończyć
się tragedią obu narodów: żadna ze stron nie ma wystaczajacej siły, aby pokonać drugą. 
Pozostaje tylko pokojowa współpraca i powolne zbliżenie i pojednanie. 
Współpraca polsko-ukraińska nie może opierać się na zapomnieniu o przeszłości i zacieraniu prawdy – mówił dalej dr Poliszczuk. Z ludźmi, którzy duchowo 
wywodzą się z kręgów ideologi OUN-UPA nie należy wogóle rozmawiać. Zróżnych 
powodów wielu zbrodniarzy UPA nie zostało osądzonych po wojnie (za sprawą gry 
interesów głównych mocarstw). Jednakże, pertraktacje prowadzone ze zbrodniarzami 
lub ich wychowankami nie wróżą dobrze ani Polakom, ani Ukraińcom.
Kiedy pisałem o Pomarańczowej Rewolucji, dr Poliszczuk ostrzegał, że wokół 
prezydenta Juszczenki jest wielu potomków zbrodniarzy zOUN-UPA. Nie oczekiwał, 
by ci ludzie doprowadzili do pojednania polsko-ukraińskiego. Historia pertraktacji 
wsprawie Cmentarza Orląt we Lwowie jest przykładem jak wyglądają pertraktacje z takimi ugrupowaniami. W sprawie Pomarańczowej Rewolucji też miał rację. Otoczenie 
Wiktora Juszczenki dość szybko dało do zrozmienia, że współpraca jest możliwa, ale za 
cenę zapomnienia o 150–200 tys. Polaków okrutnie wymordowanych na Wołyniu, Podolu, wwojewództwie lwowskim, itp., oraz za wyrzeczenie się polskiego dziedzictwa 
kulturowego na Wschodzie. Czy partnerstwo polsko-ukraińskie jest możliwe na takiej 
bazie? Dr Poliszczuk twierdził, że nie!
Wiktor Poliszczuk, Ukrainiec i przyjaciel Polski, odszedł od nas na zawsze. 
Był naszym nauczycielem isprzymierzeńcem, nie przestając być gorącym ukraińskim 
patriotą. Stanął na styku dwóch narodów, aby je pojednać. Pozostawił po sobie trwa-
ły dorobek. Jego książki, początkowo z oporami, zaczęły się rozchodzić wPolsce i na 
Ukrainie. Polscy historycy, wdużym stopniu pod wpływem jego argumentacji, zaczęli 
badać głębsze przyczyny tragedii, która rozegrała się na Kresach wlatach 1943–1945. 
Niewielu z nas, aby rozliczyć się z przeszłością, potrafi zdobyć się na tak surową ocenę postępowania części własnego narodu. Odszedł od nas człowiek patrzący 
wprzyszłość, mądry iszlachetny. Nadejdzie czas, gdy ludzie jego formatu będą należycie uhonorowani przez oba narody.
Nie zapomnijmy onim. Polacy nie odtrącają ręki wyciągniętej do zgody jeżeli 
towarzyszy jej wyznanie winy i prawdy.

http://glaukopis.pl/pdf/13-14/z_zalobnej_karty.pdf

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz