poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Wołyń. Czy pamiętamy?

Aneta Przysiężniuk-Parys
Szeregi tych, którzy przeżyli piekło wołyńskiej rzezi, topnieją z roku na rok. Tymczasem do dziś nie doczekali się godnego upamiętnienia swoich krewnych, przyjaciół i sąsiadów, którzy w latach 1943--1944 zginęli z rąk ukraińskich nacjonalistów.


 W stolicy nie ma pomnika poświęconego ofiarom „wyznawców” Stepana Bandery, a dotychczasowe próby ustanowienia Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian zakończyły się fiaskiem. Z kolei przed każdą lipcową rocznicą Wołynia w polskim Sejmie trwają kłótnie o zapisy uchwały upamiętniającej ludobójstwo na Polakach. W ubiegłym roku parlamentarzyści uczcili ofiary zbrodni jedynie minutą ciszy, a projekty uchwał autorstwa m.in. Prawa i Sprawiedliwości i Solidarnej Polski utknęły w komisji kultury. Polemikę wywołało użycie w nich sformułowania „ludobójstwo”. W tym roku z pewnością czekają nas kolejne sejmowe przepychanki, choć 70. rocznica mordów na Polakach z Wołynia i Małopolski Wschodniej wymagałaby nadania jej odpowiedniej rangi i stanięcia nie tylko ponad podziałami, ale także w prawdzie. Jak bowiem inaczej określić bestialskie wymordowanie nawet do 100 tys. osób – wśród nich kobiet oraz dzieci, jeśli nie ludobójstwem? Oficjalne czynniki w tej sprawie „dyplomatycznie” milczą. Zwykle w imię niezadrażniania relacji z sąsiadami, nieprowokowania ich i nieepatowania bolesnymi kartami naszej historii. Takich skrupułów nie mają np. Rosjanie czy Ukraińcy nawet w przypadku – mówiąc delikatnie – bardzo kontrowersyjnych wydarzeń z przeszłości. 

http://www.naszdziennik.pl/wp/31287,wolyn-czy-pamietamy.html


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz