środa, 21 sierpnia 2013

WŁODZIMIERZ OSADCZY: KOŚCIOŁY WOBEC KONFLIKTU POLSKO-UKRAIŃSKIEGO W CZASIE II WOJNY ŚWIATOWEJ


Polityką kapłani nie zbawią dusz. Na tamten świat nie weźmiecie ani Ruszczyzny ani Polszczyzny, tam popłaca tylko miłość, którą wiara zrodziła.

Św. Józef Bilczewski (1860–1923)
arcybiskup lwowski obrządku rzymskokatolickiego


Nie ma dziś fenomenu wielokulturowych Kresów, gdzie przez wieki współistniały żywioły
polski, ukraiński, żydowski i ormiański; zniknęła kultura, w której naturalne były
polsko-ukraińskie małżeństwa, w której Polacy śpiewali ukraińskie dumki, a Ukraińcy
polskie kolędy; zniknął świat przyjaznego funkcjonowania (na długo przed ideami ekumenizmu)
wyznań i obrządków chrześcijańskich. Wszystko to zostało brutalnie przerwane
i zniszczone.
To, co się stało podczas II wojny światowej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, było
bezprecedensowym wydarzeniem w historii sąsiedztwa pobratymczych narodów – Polaków
i Ukraińców. Źródeł tych wydarzeń należy szukać w olbrzymich wypaczeniach moralnych,
które nastąpiły na skutek zastąpienia odwiecznych wartości chrześcijańskich, będących rękojmią
normalności w kontaktach międzyludzkich, ideologią nienawiści. Wiek XX, nazywany
też wiekiem totalitaryzmów, zaproponował ludzkości nowe ideologie, które w imię
nadrzędnego celu kazały używać wszelkich środków i zanegowały humanistyczne zasady,
odwołujące się do etyki chrześcijańskiej. Upowszechnienie totalitaryzmów szło w parze
z marginalizacją roli Kościoła w społeczeństwie i próbami podporządkowania go własnym
celom.
W dwudziestoleciu międzywojennym w relacjach polsko-ukraińskich zapanowała niespotykana
dotąd wrogość, podsycana jeszcze świeżą pamięcią o wojnie o tzw. tereny sporne,
na których obudzone do życia państwowego narody pragnęły budować swą irredentę. Jedna
ze społeczności znalazła się w sytuacji zwyciężonego, druga – zwycięzcy. Jedna nie chciała
pogodzić się ze swym statusem, druga ze wszech sił usiłowała wzmocnić własną dominację.
Znane wypaczenia polityki wobec mniejszości narodowych państwa polskiego przyczyniły
się do upowszechnienia skrajnie radykalnych nastrojów wśród Ukraińców, czerpiących inspiracje
z faszystowskich i nazistowskich wzorców ówczesnej Europy2.
1 Z listu abp. J. Bilczewskiego do abp. A. Szeptyckiego z 20 XI 1907 r., Centralne Państwowe
Archiwum Historyczne we Lwowie, zesp. 358, inw. 1, vol. 166.
2 Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), która powstała w Wiedniu w 1929 r., opowiedziała
się za ideologią integralnego nacjonalizmu i z fascynacją zapatrywała się na poczynania Hitlera
w Niemczech oraz Mussoliniego we Włoszech. Badacz ukraiński śp. Jurij Kyryczuk pisał, że nie po69
KOMENTARZE HI STO RYCZ NE
Metodą zwalczania polskiego panowania, które nazywano okupacyjnym, miała być bezkompromisowa,
pozaparlamentarna walka, odwołująca się do haseł antychrześcijańskich.
Dla dobra „sprawy” zalecano dokonywanie najgorszych zbrodni w myśl wskazań swoistego
kodeksu, który przybrał nazwę „dekalogu”3. Nacjonalistyczna młodzież, wychowana
na ideach Dmytra Doncowa, nie wahała się przedkładać ideę niezawisłości Ukrainy ponad
wszelką etykę, Kościół, chrześcijańską moralność i Boga. Głoszono, że w walce nie ma
etyki, przyjmując, że jest ona pozostałością niewolnictwa narzuconego pokonanym przez
zwycięzców4.
Hierarchia Kościoła greckokatolickiego na terenie byłej Galicji, gdzie szczególną popularnością
cieszyła się nacjonalistyczna ideologia, z całą siłą napiętnowała tę dechrystianizację,
zataczającą coraz szersze koła wśród ludu. O jej niebezpieczeństwie mówił
bł. Grzegorz Chomyszyn, greckokatolicki ordynariusz stanisławowski: „Nacjonalizm począł
u nas przybierać cechy ducha pogańskiego, albowiem wprowadza pogańską etykę nienawiści,
nakazując nienawidzić wszystkich, którzy są innej narodowości, a nawet wzbraniając
nieść im pomoc i okazywać miłosierdzie w ich nieszczęściu. To właśnie jest przeciwne etyce
chrześcijańskiej, Chrystus bowiem nakazał słowem i swoim przykładem miłować bliźnich
swoich i to nie tylko przyjaciół i swoich, ale również wrogów osobistych oraz ludzi, obcych
narodowością”5.
Władyka stanisławowski z niepokojem pisał, że ideologia ta zdobywa coraz liczniejszych
adeptów nie tylko wśród ludu, ale także wśród duchowieństwa greckokatolickiego. Obarczając
odpowiedzialnością za niepowodzenia w rozbudowie życia narodowego nacjonalistycznych
przywódców, bp Chomyszyn zarzucał im: „Hurrapatrioci narodowi, szowiniści
i krótkowzroczni politycy ukraińscy spowodowali również gorzki los narodu ukraińskiego.
Ludzie ci, którzy postępowali raczej jak obłąkańcy, aniżeli jak przywódcy, oni właśnie opluwali
wszelki poważny i rozważny prąd. Oni to właśnie wprowadzili ten duchowy rozkład
w narodzie, oni to podkopali wiarę i moralność, oni to oślepili i zatruli naród. Oni to i nadal
wywołują gniew Boży i gotowi do tego doprowadzić, że z kipiącego kotła Wschodu poleje
się lawa ognista, która może nas całkowicie zniszczyć z oblicza ziemi”6.
Przyjętą przez OUN taktykę terroru ostro potępił greckokatolicki arcybiskup lwowski
sługa Boży Andrzej Szeptycki po zabójstwie (w 1934 r.) dyrektora ukraińskiego gimnazjum
zostawia wątpliwości duchowa łączność ideologii OUN z nazizmem i faszyzmem. Zresztą w jednym
z dokumentów programowych tej organizacji w 1937 r. pisano: „Nowe ruchy nacjonalistyczne w różnych
krajach mają różne nazwy: we Włoszech – faszyzm, w Niemczech – hitleryzm, u nas – ukraiński
nacjonalizm”. Zob. J. Kyryczuk, OUN i UPA u zahalnoswitowomu konteksti: parałeli, poriwnannia,
anałohiji, uroky, [w:] Ukrajinśka powstanśka armija u borotbi proty totalitarnych reżymiw,
Lwiw 2004, s. 33; I. Wasiuta, Polityczna istorija Zachidnoji Ukrajiny (1918–1939), Lwiw 2006, s. 289;
B. Grott, Doktryna nacjonalizmu ukraińskiego na tle wybranych europejskich doktryn nacjonalistycznych,
[w:] Stosunki polsko-ukraińskie w latach 1939–2004, red. B. Grott, Warszawa 2004, s. 17–32.
3 „Nie zawahasz się popełnić największej zbrodni, jeżeli tego będzie wymagać dobro sprawy”
– głosiło siódme „przykazanie” z dziesięciorga „przykazań” ukraińskiego nacjonalisty. Zob. P. Mirczuk,
Narys istoriji OUN, t. 1, München 1968, s. 126.
4 Por. O. Stasiuk, Pozycija OUN stosowno ukrajinśko-polśkych wzajemyn, [w:] Ukrajina u druhij
switowij wijni: ukrajinśko-polśki stosunky, Lwiw 2005, s. 173.
5 Problem ukraiński. Napisał dla duchowieństwa świeckiej i inteligencji narodu ukraińskiego
Grzegorz Chomyszyn, biskup stanisławowski, Warszawa 1933, s. 22.
6 Ibidem, s. 43.
70 KOMENTARZE HISTORYCZNE
we Lwowie Iwana Babija przez członków nacjonalistycznego podziemia. Osiąganie celów
narodowych na drodze zbrodni skrytobójstwa metropolita uznał za profanację samej idei.
Pisał, że zbrodni niczym nie można usprawiedliwić, „zbrodnia zawsze jest zbrodnią, świętej
sprawie nie można służyć zakrwawionymi rękami”, natomiast ten, „kto przez tego rodzaju
działalność demoralizuje młodzież, jest zbrodniarzem i wrogiem narodu”7.
Nader dramatyczne losy narodu ukraińskiego na początku okupacji niemieckiej wschodnich
województw polskich spowodowały solidarne poparcie przez hierarchię Kościoła greckokatolickiego
politycznego kursu kierownictwa OUN, które dążyło do powołania niepodległego
państwa ukraińskiego pod auspicjami Niemiec. W odezwie do narodu metropolita
Szeptycki uznał rząd Jarosława Stećki, utworzony przez banderowską frakcję OUN8. W liście
do Piusa XII z 29–31 sierpnia 1942 r. zwierzchnik Kościoła greckokatolickiego tłumaczył
się z poparcia dla władz nazistowskich tym, że „po uwolnieniu przez armię niemiecką
spod jarzma bolszewickiego odczuwaliśmy z tego powodu pewną ulgę, która jednak nie
trwała dłużej niż jeden czy dwa miesiące”9.
Duchowieństwo łacińskie ze zgrozą patrzyło na entuzjastyczne poparcie niemieckiej
okupacji przez hierarchię greckokatolicką, jak też na jej udział w tworzeniu „państwa ukraińskiego”
10 na terenach byłej Galicji. Chociaż nowy reżym przyniósł Kościołowi ulgę w stosunku
do realizowanej przez Sowietów antyreligijnej polityki, to jednak niepokój Polaków
budziło faworyzowanie Ukraińców przez niemieckich okupantów. Z ulgą odebrano informację
o włączeniu Lwowa i terenów galicyjskich do „Distrikt Galizien”. Wicerektor łacińskiego
Seminarium Duchownego we Lwowie ks. Stanisław Bizuń pisał: „Odetchnęliśmy, ponieważ
bardzo obawialiśmy się rządów ukraińskich. Pamiętaliśmy lata 1918 i 1919, pamiętaliśmy
pożary 1930 i 1931 r., nieszczęsną pacyfi kację 1932 r. i w ogóle znałem środowisko. Jeszcze
raz wspomnę pierwszy numer »Ukraińskich Wistej« z orędziem ks. metropolity Szeptyckiego,
zachęcającym do budowania mohył. Pilnie czytaliśmy tę gazetę i nie mieliśmy złudzeń
co do losów Polaków w takiej Ukrainie, jaką malowały lipcowe numery tego pisma”11.
Eskalacja przemocy, naznaczona zabójstwami i potyczkami, stała się w tym czasie – jak
podkreślał ukraiński fi lozof prof. Myrosław Popowycz – „tłem relacji polsko-ukraińskich.
7 Widozwa mytr. Andreja Szeptyćkoho do narodu z prywodu wbywstwa dyr. himnaziji Iwana
Babija, Pidlute 2 serpnia 1934 r., [w:] Mytropołyt Andrej Szeptyćkyj. Żyttia i dijalnist´. Dokumenty
i materiały 1899–1944, t. 1: Cerkwa i suspilne pytannia, cz. 1: Pastyrśke wczennia ta dijalnist´, red.
A. Krawczuk, Lwiw 1998, s. 481.
8 Zob. Pastyrśke posłannia mytr. Andreja Szeptyćkoho z nahody prohołoszennia Ukrajinśkoji
Derżawy, Lwiw, 1 łypnia 1941 r., [w:] Mytropołyt Andrej Szeptyćkyj. Żyttia i dijalnist´..., t. 2, cz. 2,
s. 516–517.
9 List Metropolity Andrzeja Szeptyckiego do Papieża Piusa XII, Lwów, 29–31 sierpnia 1942 roku,
[w:] Metropolita Andrzej Szeptycki, Pisma wybrane, wyboru dokonali i przygotowali do druku Maria
H. Szeptycka, o. Marek Skórka OSBM, Kraków 2000, s. 399.
10 Bp Chomyszyn podczas przesłuchania w areszcie sowieckim zeznał, że „duchowieństwo greckokatolickie,
w tym i ja, radośnie powitało okupantów niemieckich. Tłumaczy się to wrogim stanowiskiem
do radzieckiej władzy, niezadowoleniem z niej i wdzięcznością Niemcom »za wyzwolenie
Ukrainy« od bolszewików”. Zob. Protokoł dopytu obwynuwaczenoho jepyskopa Hryhorija Chomyszyna,
25 kwitnia 1945 roku, [w:] Likwidacija UHKC (1939–1946). Dokumenty radianśkych orhaniw
derżawnoji bezpeky, red. W. Serhijczuk, Kyjiw 2006, s. 576–577.
11 S. Bizuń, Historia krzyżem znaczona. Wspomnienia z życia Kościoła katolickiego na Ziemi
Lwowskiej 1939–1945, wydanie II poprawione i poszerzone. Opracowanie, wstęp, przypisy i indeksy
oraz wybór aneksów i fotografi i ks. J. Wołczański, Lublin 1994, s. 116.
71
KOMENTARZE HI STO RYCZ NE
Przemoc ta nie miała jednak charakteru powszechnego. O tym, co nazywamy tragedią Wołynia,
nie zadecydował przypadkowy strzał, lecz świadoma decyzja przeprowadzenia czystki
etnicznej”12. Realizując zbrodnicze plany eksterminacji „wrogich mniejszości narodowych”
13, część formacji UPA rozpoczęła bezprecedensowe akcje niszczenia ludności polskiej
najpierw na Wołyniu, a nieco później na terenach byłej Galicji (Małopolski Wschodniej).
O masowym charakterze tych okrutnych wydarzeń zadecydował, niestety, aktywny udział
ludności ukraińskiej, zamieszkującej razem z ofi arami te same tereny. Nie ma wątpliwości
– pisał historyk ukraiński prof. Jarosław Hrycak – że na rękach wielu spośród miejscowych
mieszkańców pozostała krew ich sąsiadów14. W licznych przypadkach nacjonalistyczne hasła
posłużyły chłopom do tego, by polepszyć swój byt i zaspokoić odwieczny „głód ziemi”15
kosztem sąsiadów. Późniejsze akcje odwetowe ze strony polskiej, powodowane bólem po
utracie bliskich, przyczyniły się do spotęgowania napięć i walk między Polakami i Ukraińcami.
Wołające o pomstę do nieba wydarzenia dobitnie pokazały, jak głębokie spustoszenia dokonały
się w ludzkich duszach. Wspomniany ukraiński fi lozof Popowycz na kanwie swoich
rozważań na temat czasów, kiedy „nienawiść wrosła w serca i zatruła krew pobratymczą”
jednoznacznie, z pozycji humanisty stwierdził: „Nie ma takiej idei i takiej krzywdy historycznej,
która potrafi łaby zmusić człowieka, by z zimną krwią zarzynał swego bliźniego.
Żeby położyć na podłodze twarzą do dołu całą rodzinę i każdemu strzelić w potylicę, żeby
spędzić wszystkich do komory i spalić żywcem, słuchając jęków matek i dzieci, a potem
spokojnie sobie żyć – trzeba zatracić ludzkie oblicze”16.
Kościoły – rzymskokatolicki, skupiający przeważnie Polaków, oraz greckokatolicki
w Galicji i prawosławny na Wołyniu, do których należeli głównie Ukraińcy – nie miały
prawa milczeć wobec tak olbrzymiej kumulacji nienawiści i zwyrodnienia sumień. Tym
bardziej że ginęli także polscy księża diecezjalni, zakonnicy i zakonnice.
Najdotkliwiej ucierpiała diecezja łucka, w której – na skutek działalności UPA – przestało
istnieć 70 proc. parafi i rzymskokatolickich17. Z rąk nacjonalistów ukraińskich poniosło
śmierć co najmniej 23 duchownych. Zacierając materialne ślady polskiej obecności, zniszczono
50 kościołów i 25 kaplic18.
12 Por. M. Popowycz, Wołyń: nasze i nenasze hore, „Krytyka” 2003, nr 5, s. 2.
13 Programowe dokumenty OUN Bandery mówiły o Moskalach, Polakach i Żydach. Zob.
W. Filar, Działalność UPA przeciwko Polakom na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943–
–1944. Podobieństwa i różnice, [w:] Antypolska akcja OUN-UPA 1943–1944. Fakty i interpretacje, red.
G. Motyka i D. Libionka, Warszawa 2002, s. 42.
14 Por. J. Hrycak, Nasze i duże nasze hore, „Krytyka” 2003, nr 7–8, s. 14.
15 Por. R. Drozd, Nawkoło pryczyn antypolśkoji akciji OUN-UPA w 1943–44 r., „Ji” 2003, nr 28,
s. 184.
16 M. Popowycz, op.cit., s. 2.
17 Zob. L. Popek, Losy księży rzymskokatolickich na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach
1943–1944, [w:] Antypolska akcja OUN-UPA 1943–1944. Fakty i interpretacje..., s. 42; L. Popek, Diecezja
Łucka w okresie międzywojennym i podczas II wojny światowej (1918–1944), [w:] Polacy i Kościół
rzymskokatolicki na Wołyniu w latach 1918–1997, opracowanie, przypisy oraz wybór aneksów
i fotografi i L. Popek, Lublin 1999, s. 42. Literatura wspomnieniowa szacuje liczbę zamordowanych
przez UPA duchownych nawet na 40 osób. Wspomina o nich karmelita z Wiśniowca, pow. Krzemieniec,
br. Cyprian Lasoń (A. Korman, Piąte przykazanie Boskie. Nieukarane ludobójstwo dokonane
przez ukraińskich szowinistów w latach 1939–1945, Londyn 1989, s. 15).
18 L. Popek, Świątynie Wołynia, t. 1, Lublin 1997, s. 199.
72 KOMENTARZE HISTORYCZNE
Dysponujemy licznymi świadectwami niszczenia archidiecezji lwowskiej obrządku
łacińskiego przez ukraińskie formacje nacjonalistyczne19. Zamordowano 35 kapłanów20.
W dwóch diecezjach, należących do metropolii lwowskiej, zmordowano 120 księży, braci
i sióstr zakonnych21. Ginęli także duchowni prawosławni i greckokatoliccy otwarcie sprzeciwiający
się działalności nacjonalistów bądź świadczący pomoc Polakom.
Według niezbyt dokładnych opracowań, na Wołyniu z rąk różnych polskich formacji
partyzanckich, a także band rabunkowych zginęło co najmniej 20 kapłanów prawosławnych,
na Chełmszczyźnie i w Zamojskiem – kilkunastu duchownych, a na terenie dawnej Galicji
zamordowano (w 1944 r.) w różnych okolicznościach 11 duchownych greckokatolickich22.
Wobec powszechnej demoralizacji, związanej z okrucieństwami wojny, Ordynariat
greckokatolicki wystosował w marcu 1942 r. list do wiernych, w którym groził karą ekskomuniki
wszystkim, którzy brali udział w zbrodniach. Osobny list pasterski metropolity
Andrzeja Szeptyckiego pod wymownym tytułem „Nie zabijaj!” ukazał się w lipcu 1942 r.
W dokumencie znalazły się rozważania na temat przykazania miłości bliźniego oraz został
napiętnowany grzech zabijania w różnych jego przejawach23. W zamierzeniu autora list był
kontynuacją objaśnień czterech pierwszych przykazań Bożych, dokonanych na synodach
archidiecezjalnych w 1941 i 1942 r.
Jak wyjaśniał metropolita we wstępie do listu, był to planowany kolejny krok w wyjaśnianiu
wiernym Prawa Bożego, który w warunkach wojny stał się szczególnie aktualny.
W specjalnych pouczeniach do planowanego synodalnego dekretu „O piątym przykazaniu”
polecano duchownym „zabierać się do leczenia okrutnych ran zadanych organizmowi naszego
Kościoła i narodu poprzez liczne fakty zabijania ludzi, których dopuścili się nasi wierni”.
Natomiast w czasie przygotowań do rekolekcji zalecano kapłanom, aby mówili wiernym,
jakie kary kościelne za zabójstwo przewiduje prawo kanoniczne. Cel tych wskazań pastoralnych
był czytelny: poddawanie morderców ostracyzmowi społecznemu miało przyczynić
się do wyplenienia w społeczeństwach lokalnych zatrważającego zjawiska skrytobójczych
zabójstw. Szczególną uwagę zwracano na grzech aborcji24.
Otwierając sesję zapowiadanego synodu, który się odbył w listopadzie 1942 r., metropolita
Szeptycki ponownie wołał do zebranych o ogromie spustoszenia moralnego wśród
wiernych, spowodowanego przez „szał zabijania ludzi, pijaństwa…”. Musiał też przyznać,
że wszystkie jego dotychczasowe listy oraz synodalny dekret „sprawę nawet o włos nie
zmieniły”25.
19 Do nich należy zaliczyć m.in. pamiętniki: S. Bizuń, op.cit., J. Anczarski, Kronikarskie zapisy
z lat cierpień i grozy w Małopolsce Wschodniej 1939–1946, Opracowanie, wstęp, przypisy, indeksy
oraz wybór fotografi i K. Załuski, Kraków 1996; zbiór relacji duchownych: ks. J. Wołczański,
Eksterminacja narodu polskiego i Kościoła rzymskokatolickiego przez ukraińskich nacjonalistów
w Małopolsce Wschodniej w latach 1939–1945. Materiały źródłowe, cz. 1 i 2, Kraków 2005–2006;
oprac. W. Urban, Droga krzyżowa archidiecezji lwowskiej w latach II wojny światowej 1939–1945,
Wrocław 1983.
20 Ks. J. Wołczański, Eksterminacja narodu polskiego..., cz. 1, s. 9.
21 L. Popek, op.cit., s. 78.
22 Ibidem, passim.
23 Metropolita Andrzej Szeptycki, Pisma wybrane, s. 405–417.
24 A. Szeptyćkyj, Pyśma-posłannia (1939–1944), Lwiw 1991, s. 257–258.
25 S. Stępień, Stanowisko metropolity Szeptyckiego wobec zjawiska terroru politycznego, [w:] Metropolita
Andrzej Szeptycki. Studia i materiały, pod red. A. Zięby, Kraków 1994, s. 118.
73
KOMENTARZE HI STO RYCZ NE
Także później metropolita potępiał łamanie przez rodaków piątego przykazania, odwołując
się nie tylko do wartości religijnych, ale i narodowych. W liście pasterskim
z 10 sierpnia 1943 r., przestrzegającym wiernych przed prowokacjami i aktami terroru, hierarcha
podkreślił, że przyszłe niepodległe państwo ukraińskie powinno tworzyć chrześcijański
ład społeczny. Zwracając się natomiast do młodzieży, apelował: „Pamiętajcie, że nigdy
nie osiągniecie nic korzystnego dla swego narodu poprzez sprzeczne z Prawem Bożym
postępowanie”26.
W listopadzie 1943 r. ukazał się list pasterski wszystkich biskupów greckokatolickich.
Hierarchowie ubolewali w nim nad moralnym upadkiem ludu. Wymieniając różne plagi
moralne trapiące wiernych, władykowie zwracali szczególną uwagę na sprzeniewierzenie
się przykazaniom Bożym, w tym przykazaniu „nie zabijaj”. Przestrzegali przed rozlewem
niewinnej krwi, która woła o pomstę do nieba27. List biskupów nie wpłynął na zmianę postawy
zaślepionych nienawiścią sprawców napadów. Przemoc nie ustawała.
Należy się zastanowić, czy wypowiedzi hierarchów greckokatolickich były adekwatne
do sytuacji? Czy wyraźnie potępiono okrutne morderstwa tysięcy niewinnych ludzi? Odpowiadając
na te pytania, należy podkreślić, że żadna z tych enuncjacji nie odwoływała się
do konkretnych wydarzeń, nie piętnowała ideologii, w imię której zostało rozpętane piekło
na ziemi. Co prawda, ideologię tę określono jako bezbożną, ale przecież terminem tym dotychczas
określano wpływy bezbożników-komunistów! Można więc było sądzić, że biskupi
greckokatoliccy sugerowali, iż pod płaszczykiem nacjonalizmu ukryli się „bezbożnicy”,
którzy prowadzili naród ukraiński do antynarodowych wystąpień28. Ponadto ludobójstwo,
które spowodowało spustoszenie całych województw II Rzeczypospolitej, znajdujących się
wówczas pod okupacją niemiecką, a wcześniej i później – sowiecką, stawiano w jednym
rzędzie z pijaństwem, zaniedbywaniem obowiązków religijnych itd.
Głośny list pasterski „Nie zabijaj!” – mówiący enigmatyczne o zabójstwach wrogów politycznych,
aborcjach (zabójstwach nienarodzonych dzieci), samobójstwach, zabójstwach
„braci współobywateli – członków tego samego narodu ukraińskiego” – trudno było przełożyć
na rzeczywistość czystek etnicznych. Zabrakło stanowczego potępienia masowych mordów
na Wołyniu i w byłej Galicji. Czy taki głos zostałby usłyszany? Najprawdopodobniej
nie. Nacjonalistyczni ideolodzy, odwołując się do neopogańskiej etyki, nie przejmowali się
upomnieniami biskupów. Co więcej, być może takie stanowcze i jednoznaczne stanowisko
hierarchów ściągnęłoby na Kościół greckokatolicki dotkliwe szykany, terror, a nawet
męczeństwo. Czy jednak ogrom dokonywanego zła nie wymagał jego jednoznacznego potępienia
w imię misji, którą Kościół powinien spełniać? Na to, jakie stanowisko zajmował
lwowski władyka wobec nasilającej się eksterminacji ludności polskiej, rzuca światło jego
korespondencja z łacińskim hierarchą abp. Bolesławem Twardowskim. W swym liście do
metropolity Szeptyckiego z 30 lipca 1943 r. abp Twardowski podzielił się obawami, że na
tereny galicyjskie mogą przenieść się „wstrząsające wypadki, które od dłuższego czasu
26 Posłannia mytr. Andreja Szeptyćkoho do duchowenstwa i narodu z zakłykom ne piddawatysia
prowokaciji, Lwiw, 10 serpnia 1943 r., [w:] Mytropołyt Andrej Szeptyćkyj. Żyttia i dijalnist´..., t. 2,
cz. 1, s. 539.
27 Spilne posłannia mytr. Andreja Szeptyćkoho ta in. jepyskopiw do duchowenstwa i wirnych pro
moralne spustoszennia narodu, Lwiw, łystopad 1943 r., [w:] ibidem, s. 547.
28 Ibidem.
74 KOMENTARZE HISTORYCZNE
rozgrywają się na Wołyniu i już tyle pochłonęły niewinnych ofi ar”29. Prosił greckokatolickiego
hierarchę, aby wraz z innymi biskupami zajął zdecydowane stanowisko w tej sprawie.
W następnych liście (z 15 października 1943 r.) abp Twardowski pisał: „Wypadki, które
rozgrywają się na terenie mojej diecezji, mordy dokonywane na moich kapłanach i ludności
obrz. łac. bez względu na wiek i płeć, przekroczyły już granice jednostkowej zemsty czy też
osobistych prywatnych lub politycznych porachunków. Fakty, jakie doszły do mojej wiadomości
w ostatnich miesiącach i tygodniach, są przerażające”30. Zdementował też pogłoskę,
że napadów dokonują obce bandy: „Niestety, nie jest to zgodne z prawdą. Badania władz
niemieckich wszczęte w niektórych przypadkach wykryły sprawców wśród miejscowej ludności
ukraińskiej”. I apelował: „Wasza Ekscelencja razem ze mną widzi równie dobrze zło
i grozę obecnej chwili i nie wątpię, że widzi także różnicę w położeniu bratnich narodów
zamieszkujących tę samą ziemię. Dlatego pozwalam sobie ponownie przedstawić Waszej
Ekscelencji ciężką i groźną sytuację moich kapłanów i wiernych, zapewniając go równocześnie,
że ze swej strony uczynię wszystko, co mi nakazuje obowiązek pasterski, aby kler
i wierni mojej diecezji w obecnych czasach grozy stanęli na wysokości zadania, które im
wskazuje Chrystusowe prawo miłości do bliźniego”31. W liście rzymskokatolickiego hierarchy
znalazły się też nazwiska zamordowanych księży i nazwy miejscowości, na które
dokonano napadów.
Arcybiskup Szeptycki odpowiedział, że jego listy pasterskie z czasów wojny są dowodem
na to, iż jest jak najbardziej przejęty sytuacją, jak również świadczą o zajętym przez
niego stanowisku. Prosił natomiast o wydanie przez polskich biskupów listów, potępiających
pacyfi kację w latach trzydziestych i dyskryminację ludności ukraińskiej w Polsce międzywojennej.
Wspomniał o morderstwach ukraińskich polityków na Chełmszczyźnie (obliczał
je na ponad pięćset) i przywołał zbrodnie polskich formacji wojskowych, a szczególnie
folksdojczów, przeciwko ludności ukraińskiej. Zarazem metropolita Szeptycki podważał informację
o tym, że sprawcami mordów na Polakach byli ukraińscy nacjonaliści. W sytuacji
ogólnego zamętu, według Szeptyckiego, winę za zbrodnie na Wołyniu należało złożyć na
„różne bandy, między którymi pewnie znajdują się i komuniści i polacy32 i ukraińcy i żydzi
i niemcy dezerterzy”. Negując planowany charakter antypolskiej akcji, metropolita Szeptycki
proponował zaliczyć krwawe zbrodnie na ludności cywilnej na karb zwykłego bandytyzmu.
Pisał: „W kompletnej anarchii, jaka zapanowała w kraju, trudno zorientować się, komu
przypisać jaki mord. Najbliżej prawdy może będzie powiedzieć, że wiele prawdopodobnie
robią bandyci, wiele komuniści, bandy żydowskie, często prawdopodobnie prywatne rozrachunki,
ale oskarżać Ukraińców o wszystkie zabójstwa Polaków jest co najmniej rażącą
niesprawiedliwością”33.
Źródeł takiej postawy metropolity Szeptyckiego należy szukać w jego politycznym zaangażowaniu.
Przez cały okres niemieckiej okupacji pełnił on funkcję opiekuna i honorowego
przewodniczącego Ukraińskiej Rady Narodowej we Lwowie – reprezentacyjnego organu,
29 Ks. J. Wołczański, Korespondencja arcybiskupa Bolesława Twardowskiego z arcybiskupem Andrzejem
Szeptyckim w latach 1943–1944, „Przegląd Wschodni” 1993/1994, t. 2, z. 2(6), s. 471.
30 Ibidem, s. 475.
31 Ibidem, s. 477–478.
32 Stosowana w nazwach narodowości mała litera jak w oryginale.
33 Ks. J. Wołczański, Korespondencja arcybiskupa Bolesława Twardowskiego z arcybiskupem Andrzejem
Szeptyckim..., s. 479–480.
75
KOMENTARZE HI STO RYCZ NE
na funkcjonowanie którego zezwalali Niemcy34. Pragnął – jako przywódca narodu – pogodzić
zwalczające się w ruchu nacjonalistycznym frakcje: banderowców i melnykowców35.
Popierając akt proklamacji państwa ukraińskiego 30 czerwca 1941 r. oraz rząd utworzony
przez OUN-B, uznawał tę organizację za czynnik państwowotwórczy. Musiał też liczyć się
z tym, że znaczna część duchowieństwa greckokatolickiego sympatyzowała z ideologią nacjonalistyczną36.
Nie mogąc, ze względu na wspomniane racje, zdecydowanie i jednoznacznie potępić
barbarzyńskich mordów na ludności cywilnej, nie wahał się występować w poszczególnych
przypadkach w obronie polskich placówek. Na przykład na prośbę niepokalanek z Jazłowca
wystosował pismo do „moich Braci Ukraińców”, w którym nawoływał: „Jest moim gorącym
życzeniem, aby moi Synowie-Ukraińcy bronili klasztoru Sióstr Niepokalanego Poczęcia
[NMPanny] w Jazłowcu i nie pozwolili ich skrzywdzić. Tylko wtedy mogą liczyć na Boże
miłosierdzie i błogosławieństwo, kiedy sami nikomu nie wyrządzą krzywdy i wystrzegają
się zemsty”37. Pisma tego jednak nie opublikowano, dlatego siostry w swojej kronice zapisały:
„[...] polecenie takie metropolity miałoby rację, gdyby zostało rozesłane po parafi ach
i ogłoszone, ale było bezcelowe, gdyż leżało w szufl adzie”38.
Zbrodnie ukraińskie zdecydowanie potępił bp Chomyszyn, od lat znajdujący się w opozycji
do polityki prowadzonej przez metropolitę. Był on zdeklarowanym przeciwnikiem
„ostrych form działalności OUN”. 8 listopada 1943 r. zwrócił się do Szeptyckiego z prośbą
o wystosowanie wspólnego listu pasterskiego wszystkich biskupów greckokatolickich
w sprawie „upadku moralności w naszym narodzie”. Podkreślił, że potępia „podziemną
pracę nieodpowiedzialnych czynników” i twierdził, że prowadzi ona do formalnego bandytyzmu,
a w konsekwencji również do anarchii39. Było to jednak stanowisko bardzo niepopularne
w Kościele greckokatolickim.
Mówiąc o postawie Kościoła prawosławnego na Wołyniu, trzeba podkreślić, że był on
podzielony na Cerkiew Autonomiczną, podporządkowaną patriarsze moskiewskiemu, oraz
Cerkiew Autokefaliczną, popierającą odrębny, narodowy kurs rozwoju życia religijnego
34 B. Bociurkiw, The Ukrainian Greek Catholic Church and the Soviet State (1939–1950), Edmonton
Toronto 1996, s. 64.
35 Zob. R. Torzecki, Mytropołyt Andrej Szeptyćkyj, „Kowczeh” 1993, nr 1, s. 118.
36 R. Torzecki, Mytropołyt Andrej Szeptyćkyj i nacjonalni probłemy, „Warszawśki Ukrajinoznawczi
Zapysky”, 1989, z. 1, s. 197.
37 Ks. J. Wołczański, Eksterminacja narodu polskiego i Kościoła rzymskokatolickiego..., cz. 2,
s. 160. Znane jest zaangażowanie metropolity Szeptyckiego w akcję ratowania Żydów lwowskich.
Kurt I. Lewin, który przeżył gehennę okupacji niemieckiej, wspominał, że była to jedyna w swoim
rodzaju akcja. O Szeptyckim zaś, zrażony powszechną obojętnością i brakiem współczucia wobec
Żydów ludności polskiej i ukraińskiej, tenże świadek pisał: „Na górze świętojurskiej biło ciepłe, pełne
współczucia i zrozumienia serce człowieka w pełnym tego słowa znaczeniu. Serce człowieka, który
naprawdę zasłużył sobie w pełni na miano „przyjaciela Żydów”, jakim się raz nazwał w rozmowie
z moim ojcem. W najtragiczniejszych momentach naszego narodu z narażeniem własnego życia dowiódł,
że nie były to puste słowa, nie był to frazes. [...] On i ludzie, których natchnął swą szlachetnością
do czynów zaiste wielkich, zostaną na zawsze w pamięci naszego narodu”. Zob. K.I. Lewin, Przeżyłem.
Saga Świętego Jura spisana w roku 1946 przez syna rabina Lwowa, Warszawa [2006], s. 159.
38 Ks. J. Wołczański, Eksterminacja narodu polskiego i Kościoła rzymskokatolickiego..., cz. 2,
s. 160.
39 O. Jehreszij, Jepyskop Hryhorij Chomyszyn: portret relihijno-cerkownoho i hromadśko-połytycznoho
dijacza, Iwano-Frankiwśk 2006, s. 131–132.
76 KOMENTARZE HISTORYCZNE
prawosławnych Ukraińców. Pierwsza z hierarchii w 1943 r. potępiła mordy i nawoływała
do zaprzestania walk. Dlatego metropolita Aleksy i biskup włodzimierski Manuel40 zostali
zgładzeni przez nacjonalistów. Struktury Cerkwi Autokefalicznej solidaryzowały się z działalnością
UPA. Wywodzący się z nich duchowni często byli kapelanami w leśnych oddziałach41.
Nie są znane dokumenty świadczące o stanowisku Kościoła rzymskokatolickiego wobec
krwawych wydarzeń, których ofi arami padali przede wszystkim jego wierni. Nie było listu
potępiającego Ukraińców za masowe mordy Polaków42. Nie ukazał się również list upominający
wiernych obrządku łacińskiego, biorących udział w antyukraińskich wystąpieniach.
Dlaczego tak się stało, wyjaśnił poniekąd abp Twardowski w liście do abp. Szeptyckiego:
„Jakże więc w takich warunkach wyglądałby mój apel do prześladowanych, wylękłych
moich diecezjan o zaprzestanie mordów na wiernych obrz[ądku] greckokatolickiego, gdy
równocześnie nie kto inny, ale właśnie oni sami niepewni ani dnia ani godziny są tępieni
i mordowani43.
Życie codzienne wykazywało różne postawy duchownych wobec rzezi. Wspomnienia
świadków donoszą o „święceniach” noży i toporów przez greckokatolickich kapłanów, ale
również o szlachetnych czynach, kiedy ratowano Polaków, ryzykując przy tym własne życie.
Z perspektywy dnia dzisiejszego, podejmując moralną ocenę wydarzeń sprzed przeszło
sześćdziesięciu laty warto przypomnieć słowa sługi Bożego Jana Pawła II, wypowiedziane
26 czerwca 2001 r. we Lwowie w czasie jego wizyty apostolskiej na Ukrainę: „Czas
już oderwać się od bolesnej przeszłości! Chrześcijanie obydwu narodów muszą iść razem
w imię jedynego Chrystusa, ku jednemu Ojcu, prowadzeni przez tego samego Ducha, który
jest źródłem i zasadą jedności. Niech przebaczenie – udzielone i uzyskane – rozleje się
niczym dobroczynny balsam w każdym sercu. Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej
wszyscy gotowi będą stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to, co dzieli, ażeby razem
budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, braterskiej współpracy i autentycznej
solidarności”44.
40 A. Mironowicz, Kościół prawosławny w Polsce, Białystok 2006, s. 659; I. Hałagida, Losy ukraińskiego
duchowieństwa prawosławnego i greckokatolickiego w czasie konfl iktu polsko-ukraińskiego
w latach 1943–1944 (szkic zagadnienia), [w:] Antypolska akcja OUN-UPA 1943–1944..., s. 87–88.
41 W. Nakonecznyj, Wołyń – krywawe połe wijny, Ternopil 2006, s. 75–76.
42 Ks. J. Wołczański, Eksterminacja narodu polskiego i Kościoła rzymskokatolickiego..., cz. 1, s. 19.
43 Ks. J. Wołczański, Korespondencja arcybiskupa Bolesława Twardowskiego z arcybiskupem Andrzejem
Szeptyckim..., s. 477.
44 Na skrzyżowaniu narodów i kultur. Pielgrzymka Jana Pawła II na Ukrainę 23–27 czerwca 2001 r.,
Częstochowa 2001, s. 78.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz